Oglądasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: Komisariat Psie Pole





Temat: Ofiara konkubenta skarży się na opieszałość pol...
Dziwne
"Wiele razy mówiliśmy jej, aby nie wpuszczała konkubenta do środka i zmieniała zamki. Czemu tego nie zrobiła? - dziwi się zastępca szefa komisariatu na Psim Polu."
A baba nadal wpuszcza tego rozrabiakę do domu a potem się dziwi, że dostaje po grzbiecie.
Czy zmiana zamków i nie otwieranie drzwi przekraczają możliwości tej kobiety??




Temat: Funkcjonariusze bezprawnie zabrali ojcu dziecko
Skłaniam się ku wnioskowi, że dziennikarze gazety stosują swoistą wendettę, za zatrzymanie i doprowadzenie do aresztowania ich kolezki, który podejrzany jest o to, że "zabawiał" się z nielatami. O ile wiele mozna zarzucić niechlubnym mówiąc bardzo oględnie wypadkom na komisariacie Psie Pole Osiedle, o tyle ten artykuł jest wyjątkowo stronniczy i nie uwierze, ze nie został napisany z premedytacją. Gdzie pytam, tak jak mój poprzednik, jest wypowiedź matki tego dziacka??





Temat: O tym, jak wrocławski muzyk zamiast policji spr...
a propos słynnego komisariatu na Psim Polu(autentyk)-
pare lat temu mialem wlamanie do mieszkania (gosc wlazl mi przez balkon i
widzialem jak uuuuuuuciekal ) ... Pan policjant stukajac dwoma palcami na
mechanicznej maszynie protokól zeznania pyta:
- jak wyglądał osobnik
Ja: - niski, ostrzyżony na jeża
Policjant: jak się pisze "jeż" ?

To tyle na na temat naszego dzielnego posterunku




Temat: Czy GW równie szczegółowo potraktuje sprawę swojego dziennikarza?
Czy GW równie szczegółowo potraktuje sprawę swojego dziennikarza?
GW Wrocław rzetelnie i nadzwyczaj drobiazgowo informuje czytelników o
bulwersujących sprawach:
- byłego dyrektora XIV LO Aleksandra D.
- byłego trenera koszykarskiego Śląska Andreja U.
- komisariatu na Psim Polu.

Czy redakcja równie rzetelnie poinformuje nas (i nie oszczędzi nam pikantnych
szczegółów) o sprawie domniemanej pedofilskiej działalności swojego byłego
dziennikarza Tomasza Z.? (więcej szczegółów tutaj)

(Redakcja skasowala watek juz 20 razy.)




Temat: Cenzor uprawiający prywatę?
Cenzor uprawiający prywatę?
Najpierw cytat:

"GW Wrocław rzetelnie i nadzwyczaj drobiazgowo informuje czytelników o
bulwersujących sprawach:
- byłego dyrektora XIV LO Aleksandra D.
- byłego trenera koszykarskiego Śląska Andreja U.
- komisariatu na Psim Polu.

Czy redakcja równie rzetelnie poinformuje nas (i nie oszczędzi nam pikantnych
szczegółów) o sprawie domniemanej pedofilskiej działalności swojego byłego
dziennikarza Tomasza Z.? (więcej szczegółów tutaj)

(Redakcja skasowala watek juz 13 razy.)"

Skopiowałem treść skasowanego wiele razy postu, bo nie ma sensu podawać linka,
jeśli wiadomo, że i tak zostanie skasowany. Proszę o odpowiedź adminów
zawodowych, co takiego jest w tym poście niezgodnego z zasadami netykiety i
regulaminu forum, że wrocławska redakcja kasuje go zawsze, gdy tylko się
pojawi. Ja niczego takiego tam nie znalazłem, więc pozostaje mi tylko wniosek,
że wrocławska redakcja uprawia prywatę.
Czy centralna administracja portalu mogłaby pouczyć wrocławskich cenzorów, że
bezpodstawne wycinanie bardziej szkodzi wizerunkowi gazety niż jeden
dziennikarz oskarżony o czyny pedofilskie?
Jura



Temat: Policyjna akcja znakowania rowerów
ze strony www.wroclaw.policja.gov.pl/www/index.cgi?strona=twoj_rower :

TERMINARZ ZNAKOWANIA ROWERÓW W KP KMP WE WROCŁAWIU

KP FABRYCZNA
poniedziałek - godz. 10. 00 – 13. 00
wtorek - godz. 16. 00 – 19. 00

KP KRZYKI
wtorek – GODZ. 8.00 – 15. 00
czwartek – GODZ. 15. 00 – 21. 00

KP STARE MIASTO
wtorek - godz. 9.00 – 11.00 oraz 14.00 – 16.00
czwartek - godz. 9.00 – 11.00 oraz 14.00 – 16.00

KP ŚRÓDMIEŚCIE
Wtorek – godz. 13.00 – 15. 00
czwartek – godz. 10. 00 – 12. 00

KP PSIE POLE
środa – godz.13. 00 – 20. 00
piątek - godz. 9.00 – 14. 00

KP PSIE POLE – Rewir Dzielnicowych, ul. Obornicka 58a
wtorek - godz. 9.00 – 11. 00
czwartek - godz. 19. 00 – 21. 00

KP GRABISZYNEK
wtorek – godz. 13. 00 – 15. 00
piątek – godz. 17. 00 – 19. 00

KP RAKOWIEC
wtorek - godz. 12.00 – 13. 00 i 17.00 – 18.30
czwartek - godz. 12.00 – 13. 00 i 17.00 – 18.30

KP OŁBIN
wtorek - godz. 13.00 – 14. 00
czwartek - godz. 16. 00 – 17. 00

KP OSIEDLE
poniedziałek – godz. 10. 00 – 12. 00
czwartek – godz. 16. 00 – 18. 00

KP LEŚNICA
poniedziałek – godz. 9. 00 – 11. 00
piątek - godz. 17. 00 – 19. 00

Adresy i telefony do poszczególnych Komisariatów Policji znajdują się na stronie
gównej



Temat: Gdzie się boisz we Wrocławiu?
Głupoty gadasz.Co do Zgorzeliska, to może jeszcze prawda.Ściśle rzecz biorąc
chodzi o tzw. osiedle kiełczowskie.Tam i bar "Orion" jest i takie tam.Na starym
Psim Polu to co najwyżej scenek życiowych się naooglądasz,zwłaszcza w okolicy
przystanku. A na Zakrzowie, poza grupkami rozwydrzonych, hałaśliwych, syfiących
i malujących po murach małolatów, wiecznych obiboków czy podstarzałych żuli, nie
spotkasz żadnego zagrożenia. Ci są w sumie niegroźni, choć ewidentnie
"szkodliwie społeczni" w stopniu znacznym.
Dodać należy, że to ich włóczęgostwo, pijaństwo po krzakach i wandalizm odbywa
się przy całkowitej obojętności komisariatu Wrocław Psie-Pole Osiedle.



Temat: Gdzie to Forum z tamtych lat
Lepsze imprezy były tylko w komisariacie na Psim Polu!
Wszystko, co dobre, ma swój koniec. Ech...



Temat: Poszukuje do wynajecia garazu na Nowym Mieście
Poszukuje do wynajecia garazu na Nowym Mieście
Poszukuje do wynajęcia garażu na nowym mieście okolice Psie Pole od
komisariatu do szkoły. garaże przy lesie również mnie interesują.



Temat: Policja zatrzymała pierwszoligowego sędziego
Szkoda że ten cały rzecznik i jego przełożeni nie zauważyli ganiającej po
komisariacie Psie Pole nagiej panience, oni widocznie dalekowidze - zobaczyli
pod Kielcami a u siebie nie są w stanie.



Temat: Nawróceni rabusie
Nawróceni rabusie
Znów komisariat na Psim Polu. Ale oni medialni :)



Temat: Interwencja policji?
I pałą i pałą i pałą przez łeb tak polska policja zarabia na chleb
(a w międzyczasie na komisariacie Psie Pole molestuje Wrocławianki)



Temat: Psy bez kagańca i leniwa straż miejska
Moja córka została pogryziona przez amstafa
Było to rok temu w Katowicach na os.Odrodzenia.

Właściciel psa pił sobie piwo przed sklepem.Pies był bez smyczy i bez kagańca.
Gdy przechodziłyśmy pies rzucił się na moją Córkę.

Gdyby nie szybka reakcja jednego z przechodniów byłoby po Mojej Córce!;-/

Jeszcze raz dziękuje Panu Andrzejowi z ul.Tyskiej!Serdeczne Dzięki za uratowanie
mnie i mojej Córeczki!

Pies pogryzł jej rękę i nadszarpnął nogę.Córka ma 8lat a już ma okropne blizny
na ciele.Wezwana Policja zabrała właściciela amstafa na komisariat.

Psa zabrano do schroniska dla psów na obserwacje i badania.Na szczęście okazało
się ,że pies nie miał wścieklizny.

Nie interesowało mnie jaki wyrok dostał właściciel psa. Nie chciałam go więcej
na oczy widzieć.

Od Policji dowiedziałam się później ,że miał on wyrok w zawieszeniu i wrócił za
te wykroczenie do wiezienia.

Ja mu założyłam sprawę w sądzie cywilnym i co oczywiste wygrałam.Odszkodowanie
nie zwróci normalnego wyglądu mej Córeczce ale pokazało temu "czemuś z psem" ,że
oprócz wyroku sądu poniesie dodatkowe konsekwencje!

Czytam na tym forum Wasze wypowiedzi i nie rozumiem jak możecie być tacy ślepi
na krzywdę ludzką.Kpicie tu z wszystkiego!

Pewnie chodzicie do kościoła i tam "pokazujecie " jacy to jesteście dobrzy i
mili a tu wychodzi wasza prawdziwa natura...

Bardzo mi z tego powodu przykro.

Nie życzę nikomu tego co nam się przytrafiło.




Temat: Student: pobili mnie na komisariacie
Student: pobili mnie na komisariacie
Tych psow wsadzilbym do celi z prawdziwymi bandytami...Ciekawe jak
jeden i 2 by spiewali...Jaki cwaniak bylby z niego. Kazdego psa to
do budy tylko zamknac a tu jakis z Bialej podlaskiej lapowkarz
walczy o odszkodowanie :))) smiechu warte dobry pies to martwy
pies!!! bo szczekal wiecej nie bedzie ani na swojego ani na obcego



Temat: Straż Miejska
Straż Miejska
Szanowni panowie ze Straży Miejskiej trochę więcej kontroli na ul. Psie Pole.
Miejscowi pijaczkowie piwa nie zwracają uwagi na to, że ulica to miejsce
publiczne i sklep również. Bez jakichkolwiek skrupułów, piją piwo jedno za
drugim. I do tego pod samym komisariatem nr2. A o wejściu do sklepu nie ma
mowy bo przy ladzie oczywiście kto? menele " Nowomiejscy".Więcej kontroli po
cywilnemu bo na odległośc rzucają się w oczy wasze czarne mundury i wszyscy
chowają to i owo po kieszeniach.I jeszcze jedno sklep umiejscowiony blisko
komisariatu, sprzedaje alkohol osobom mocno wstawionym.



Temat: Stan Wojenny w Wałbrzychu
Na Psim Polu, tam gdzie obecnie jest bodajże teren komisariatu II było od groma
opancerzonych skotów. Miały tam swoją bazę. Na miasto wyjeżdżały jednak
sporadycznie. Pamiętam też ,że była jakaś zadyma na pl. Grunwaldzkim. Zomole
użyły wtedy ogromnych ilości gazu łzawiącego, bo nawet idąc tamtendy kilka dni
później oczy strasznie szczypały i łzawiły. Wspomniał tu ktoś na forum o
człowieku z długimi wąsami. Ten pan to Idzi Gagatek, legenda wałbrzyskiej
Solidarności i bohater tamtych dni. Jak większość ludzi jego pokroju, usunął
się w cień, a do odznaczeń wypinają teraz piersi ludzie, którzy na to nie
zasługują. Przy tej okazji nie można również zapomnieć o ś.p. nauczycielce z I
LO pani Marcie Gąsiorowskiej, bez wątpienia była ona pierwszoplanową postacią
wałbrzyskiej Solidarności, a przy tym wspaniałym pedagogiem. Ale na ten temat
najlepiej niech się wypowiedzą jej wychowankowie.



Temat: Jak zmusic wlascicieli psow do zakladania kaganca?
kwestie smyczy i kaganca reguluja przepisy kazdej gminy.
zazwyczaj pies musi byc na smyczy lub w kagancu. w miejscach
publicznych i na smyczy i w kagancu. rasy z listy ras niebezpiecznyc
(w tym wlasnie pitbulle) maja obowiazek zawszy byc na smyczy i w
kagancu.
wszelkie watpliowsci czy obawy zwiazane z psem puszczanym luzem
mozna zglosic do lokalnego komisariatu lub strazy miejskiej.
i tyle stanowi prawo.

a zycie... zycie pokazuje ze nie ma miejsc w ktorym mozna bez
klopotow wybiegac psa bez smyczy i bez kaganca. ze przepisow
trzymaja sie zawyczaj ludzie ktorych psy sa ulozone i nierozne dla
otoczenia. proponuje ponownie porozmawiac z wlascicielami psa i
powiedziec ze czujecie sie zagrozeni lub zaniepokojeni i ze chcecie
zglosic to na policje. mozna probowac sie dogadac aby pilnowali aby
ich pies nie pdochodzil do Was czy do waszych zwierzat. powiedzcie
ze sobie tego nie zyczycie i juz.
lepiej probowac sie dogadac niz isc na noze.
swoja droga - jesli pies jest lagodny, przyjazny do ludzi a co
najwazniejsze do innych psow to moze niepotrzebnie robicie halo
tylko dlatego ze TO TA ZŁA RASA.
dobrze prowadzony pies czy to amstaff czy pit bull dla ludzi zawsze
bedzie przyjazny. gorzej jest z innymi psami ale nie jest to regula -
sa i takie psy ktore naprawde nie sprawiaja klopotow.




Temat: Czemu ludzie nie sprzataja po psach?
No niestety. Przykry widok, ale częsty. Mi pozostaje tylko dawac
przykład takim włascicielom duzych psów co robią duze kupy poprzez
sprzątanie duzych kup po moim duzym psie. Co tez robie. Inaczej sie
nie da wpłynąc na zmianę postawy.
P.S. Mam na mysli psy, ktore robią kupy :).

Gość portalu: Zdegustowana napisał(a):

> Wszystkim miłośnikom psow polecam spacer po ulicy Wilczej w
> Warszawie ( żeby bylo śmieszniej tam gdzie komisariat policji)...
> trzeba chodzić slalomem i uważać na świeże gówna wielkości kupska
> słonia, a do tego na rozdeptane, rozmazane i rozjechane gówna
> najrózniejszych barw porozsiewane na caaaaałym chodniku. Jak
tamtędy
> ide to mam ochotę się wyrzygać. A najbardziej mnie denerwuja
> właściciele psów ( najczęściej wielkich wilczurów, dobermanów i
> nnych psów typowo przystosowanych do mieszkania w ciasnych
> kamieniczkach Warszawy), którzy jak ich pies sra własnie na
chodniku
> odwracaja głowę, lub patrza w niebo i udają że nie widzą...
> Najchętniej bym podeszła i wzieła to psie gó.. i....




Temat: Gdańsk: każdy pies musi być w kagańcu
Gdańsk: każdy pies musi być w kagańcu
To zalezy od rasy psa.Ja mam rottweilera i dogo canario i nie wyobrazam sobie
wyprowadzania moich psow bez kaganca.Nie chodzi mi o pogryzienie-bo moje psy sa
spokojne-ale o ich wielkosc,oraz tzw."złą sławę".Ludzie boja sie samego widoku
duzych psow,wiec po co narazac innych na stres?Jednak na Stogach obok
Komisariatu mieszka pittbul,ktory czesto jest wyprowadzany bez kaganca,a tez
zdarza sie bez smyczy.Niejednokrotnie ten pies atakowal inne psy-ostatnio
dobermana.Zeby go odczepic od psa -wlasciciel okropnie go kopie.Czy to jest
normalne?Przeciez takim postepowaniem jeszcze bardziej go rozagresywnia.Policja
tego nie widzi,a kto wytlumaczy kryminaliscie,ze tak nie wolno?




Temat: Psi terror na osiedlach
Psi terror na osiedlach
Czy dzielnicowi w Zielonej Górze mogli by zrobić akcję "Pies na smyczy i w
kagańcu"? W ramach akcji zabrali by z komisariatów bloczki na mandaty i
przeszli się od godziny 18.30 do 20.30 po Zielonogórskich osiedlach i
właścicieli "bezpańskich" psów ukarali by paroma stówami mandatu, za to że
ich pupilki biegają sobie samopas. Mam dość szczekających na mnie kundli,
rasowców i tekstów typu " On jest łagodny proszę się nie bać, on nie gryzie".
Psu natura dała zęby i tak samo jak człowiek czasem kogoś ugryzie. Kto mi da
gwarancję, że taki kundel nie wbije mi zębów w nogę? I nie pomoże tu tylko
smycz potrzebny jest też kaganiec. Czy jak taki piesio miniaturka pogryzie mi
dziecko to ja dziecku później wytłumaczę, że to tylko ten jeden jest zły? Do
końca życia będzie się bać wszelkiej maści piesków. Dla właścicieli piesków
mam propozycję - wdepnijcie sobie parę razy w solidną psią kupę ( waszego
psa) albo kilkanaście razy w taką mniejszą, a później postawcie sobie te
śmierdzące buty na kanapie obok waszego pupila. Na pewno skończą się wtedy
protesty przeciwko sprzątaniu przez właścicieli po swoich pieskach.
Posiadanie psa to nie tylko przyjemność to także, a może przede wszystkim
obowiązki.



Temat: Wyrzucili psa z pędzacego auta !
kasia.karkonosze napisała:

> Spisuje się w takiej sytuacji rejestrację auta i dzwoni na
policję.
> Zwierzę przywozi się na najbliższy komisariat a oni już wiedzą co
> robić. Najważniejsze to zapamiętać rejestrację auta i jego markę.
> Jak jest mozliwośc to nawet zdjęcie zrobione telefonem będzie
dobrym
> dowodem ale tutaj to nie zawsze wyjdzie bo sytuacja często jest
> przeprowadzona w kilka sekund i niekiedy nawet telefonu nie zdąży
> się wyciągnąć.

NOOOO
tylko wg mnie wazniejsze jest zwierzę najpierw biorę zwierzę
a potem pstrykam fotki- zanim sie zatrzymam wyjme tel to oni
uciekna ajk sie nie zatrzymam przejade psa.
policja? no jeszcze lepiej- oni zaraz do azylu zawioza - wczesniej
czy pózniej na stracenie.
Ja jestem przewrażliwiona na punkcie zwierzat szczególnie psów i
dzieci. gdyby po jednej stonie chodnika bili człowieka a po drugiej
psa- pomoge psu. kocham pieski wszystkie , no moze nie pudle i nie
łyse i jeszcze nie latrelki- ale krzywdy nie dam zadnemu zrobic

gdyby mój chłop nie miał nic przeciwko wziełabym tego psa w tej
chwili- ale on uwiezcie ubzdurał sobie ze psy są nieobliczalne i
nic tylko czekaja zeby zagryzc nam dzieci- no nie wytłumaczysz ze
to nieprawda,... ech szkoda




Temat: Jak zmusic wlascicieli psow do zakladania kaganca?
juri666 napisał:

> podaj podstawe prawna, ok? bo nie jestem przekonany, ze kaganiec
jest
> obowiazkowy w kazdej sytuacji.
>
> a co do puszczania psa w lesie - w wiekszosci znanych mi lasow
kolo miasta sa
> wyrazne tablice zabrnijace puszczania psow luzem. nie ma
znaczenia, w kagancu,
> czy bez - pies ma byc na smyczy.

z tymi kagańcami to wielka niewiadoma.Ja mam zawsze psa na
smyczy,ale bez kagańca i jeszcze nikt się nie przyczepił.Mieszkam
zaraz przy komisariacie policji,mijam ich parę razy dziennie tak
samo jak straż miejską i nikt nic nie mówi.Jeszcze cmojają do mojego
psa ;))



Temat: Czemu ludzie nie sprzataja po psach?
Wszystkim miłośnikom psow polecam spacer po ulicy Wilczej w
Warszawie ( żeby bylo śmieszniej tam gdzie komisariat policji)...
trzeba chodzić slalomem i uważać na świeże gówna wielkości kupska
słonia, a do tego na rozdeptane, rozmazane i rozjechane gówna
najrózniejszych barw porozsiewane na caaaaałym chodniku. Jak tamtędy
ide to mam ochotę się wyrzygać. A najbardziej mnie denerwuja
właściciele psów ( najczęściej wielkich wilczurów, dobermanów i
nnych psów typowo przystosowanych do mieszkania w ciasnych
kamieniczkach Warszawy), którzy jak ich pies sra własnie na chodniku
odwracaja głowę, lub patrza w niebo i udają że nie widzą...
Najchętniej bym podeszła i wzieła to psie gó.. i....



Temat: Pies pogryzł kobietę
Pies pogryzł kobietę
Tak dalej być nie może !Bezwzględnie należy wypowiedzieć wojnę
nieodpowiedzialnym właścicielom psów.Widok bezmyślnych ludzi
(ale o ironio - nawet małych dzieci !) z agresywnym psem bez
kagańca, ale też bardzo często puszczonego luzem, to już istna
plaga na ulicach polskich miast.Przykładne i dotkliwe kary
finansowe dla takich siewców zagrożenia bezpieczeństwa i śmierci
powinny wyplewić takich bezrozumnych amatorów agresywnych
psów.Obowiazujace prawo (kodeks wykroczeń) jest wystarczającym
instrumentem do takiej walki.Ale co tam, zgłoszony przeze mnie w
jednym z gorzowskich komisariatów policji przypadek wypuszczania
na osiedlu Górczyn samopas dobermana specjalnie panów
policjantów nie zainteresował...



Temat: zaginęły psy zaprzęgowe !!!
zaginęły psy zaprzęgowe !!!
W Dniu 4 Lutego Na Trasie:
Cisna – Sanok – Rzeszów- Klimontów-Radom wyskoczyły z przyczepy dwa młode psy
zaprzęgowe.
Mogą być ranne i wystraszone.
Mają na szyjach kolorowe obroże.
Sigma – 10 miesięczna suczka , czarnej maści.
Troll – 10 miesięczny pies podpalany – ma błękitne oczy.

Zwracamy się z gorącą prośbą o wszelkie informacje na temat tych psów:

• Tel.: 0 601 472 667, 0 695 606 655
• Najbliższy Komisariat Policji Lub Straży Miejskiej
• Najbliższy Lekarz Weterynarii
• Najbliższe Schronisko Dla Zwierząt



Temat: Bezpańskie psy :/
dziś w środku dna w okolicach po ulicy 27 lipca wałęsało się około 7 dużych psów
:) Ale spokojnych i miłych.
Ogólnie jestem i w pewnym sensie ekologiem, i miłośnikiem zwierząt, ale zawsze
gdy pies jest wobec mnie agresywny dzwonię po policję :) Czyniłem to już
kilkadziesiąt razy i zawsze pomagało.

Zabawna sytuacja. Jestem w Zaściankach. Pogryzł mnie pies. Zadzwoniłem po
policję. Odezwał się komisariat w Białymstoku. Wyjaśniłem sprawę. Obiecali że
oddzwoni człowiek odpowiedzialny za ten rewir. Za chwilę dostałem telefon z
komisariatu w Wasilkowie. Żeby było mało to poinformowali o sprawie hycla z
Supraśla :) Światowa afera :)



Temat: Czarny Dunajec!!!
Policjanci z komisariatu w Czarnym Dunajcu, wraz z inspektorami
Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, weszli do kilku
miejscowych posesji. W jednej z nich psim ubojem trudnią się z
dziada pradziada. Z czworonogów robią smalec.
Słoiczek o pojemności 0,2 litra kosztuje 25 złotych. A błąkających
się luzem po podhalańskich ścieżkach psów nie brakuje. Nic dziwnego,
że w wielu gospodarstwach wciąż kwitnie nielegalny proceder, za
który grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.

Na wsi zabicie psa dla uzyskania smalcu traktuje się jako coś
normalnego.Uwiązany do drzewa pies najpierw dostaje mocny cios w
nozdrza. To go ogłusza. Wtedy w ruch idzie siekiera. Taka śmierć
spotkała dwa bernardyny w Starem Bystrem. Metody zabijania psów
stosowane na wsiach przysparzają bólu i cierpienia czworonogom.
- Będziemy wnioskować o surowy wyrok więzienia i grzywny dla
sprawcy - sumuje inspektor Rafał Feldman. (skrót z Dz.P.)
No ładnie... Panocki pieski ostawiajom i nie dziwota, ze
proceder kwitnie, a i biznesmeni mieli sie dobrze. Demokracja,
wolność, hehe... to przecie nie dowolność. I dziwiom sie
nieftorzy, ze państwo robi sie policyjne, mało tego,w rządzie
handlujom narkotykami, w CBA tyz przekręty robiom, tam tyz krzywo
pojęto demokratycno "wolność"...




Temat: Dobrze, że nie mamy tramwajów
Inteligencja jazmiga
Czytając jazmiga, trudno oprzeć się wrażeniu, że inteligencją nie
grzeszy... Przypomina mi się stary kawał o milicjantach:

Przychodzi milicjant do księgarni i prosi o jakąś książkę.
Sprzedawczyni z wyraźną złośliwością mówi:
- To może o inteligencji?
- A co to takiego ta inteligencja? - pyta milicjant
- Zaraz panu wytłumaczę. Lubi pan zwierzęta?
- Jasne, że lubię... - mówi milicjant - nawet mam akwarium w domu i
psa!
- Ooo, no i pewnie wychodzi pan na spacery? - kontynnuje
sprzedawczyni
- Jasne, że wychodzę, z żoną i z psem! - cieszy się milicjant
- Oooo, no widzi pan, to znaczy, że nie jest pan pedałem!
- Ale fajna - cieszy sie milicjant - biorę ją!
Przychodzi do komisariatu i mówi kolegom:
- Kupiłem książkę!
- Ty nie żartuj, po co ci ona? - dziwią się koledzy
- Ale to nie byle jaka książka - tłumaczy - ona jest o logicznym
myśleniu!
- A co to takiego? - pytają koledzy
- Zaraz wam wytłumaczę
- Franek masz psa?
- Nie
- No to jesteś pedałem!

To tak mniej więcej by było. Problemem niejeżdżących tramwajów jest
niewłaściwe odśnieżenie trakcji - najczęściej ktos po prostu zawala

Z CZEGO GLIWICE SĄ SŁYNNE W CAŁEJ POLSCE, GDYŻ W POŁOWIE
PAŻDZIERNIKA 2009 GLIWICE BYŁY NIEPRZEJEZDNE - JAKO JEDYNE MIASTO W
CAŁEJ POLSCE... TO ZNACZY, ŻE TRZEBA ZLIKWIDOWAĆ DROGI - drogi
jazmigu?

PS. Tramwaju już nie było, więc śniegu nawieźć nie mógł!!!



Temat: psy III - jak gW broni BANDYTOW
Only ma racje... Kasiu nie ma co zwlekac... moja babcia ze Stoczka Lukowskiego
juz znala te prawde: "Lepiej na zimne dmuchac niz sie na goracym sparzyc".

Wyprowadz tego swojego uroczego bokserka gdzies na skwer przy uczelni i przyjeb
sztacheta! Pamietaj: albo ty albo on: albo ty zmasakrujesz jego, albo on
zmasakruje ciebie... predzej czy pozniej staniecie oko w oko!!!

... no chyba, ze mu kupisz kaganiec.

A propos bezpieczenstwa w Brukseli to sie bardzo dzis poprawilo. Dzis na St J
Molenbeek 1080 BXL odbyla sie druga czesc filmu pt "Black Hawk Down": Witse,
Baantjer, Van Inn oraz "Flikken" zlapalo i powalilo na ziemie czarnego
jastrzebia polujacego na damskie torebki (nie wiem dokladnie czy czarnego ani
czy jastrzebia - na pewno syna maghrebu zlapanego na goracym uczynku).

Jutro cala Belgia sie dowie jaka to brawurowa akcja komisariatu Brussel West
(Bruxelles Ouest) znow pokazala sile, czujnosc i zaangazowanie calej kochanej
policji...

na szczescie psow w okolicy nie bylo (poza "psami" w radiowozach). zadnemu psu
sie krzywda nie stala.

champagne!!!



Temat: Szczekanie!
Miałam podoną sytuację - upierdliwie szczekający pies w ogródku tuż przed moim
blokiem. Policja była bezradna - "bo nie ma podstawy prawnej żeby właśiciela
ukarać za szczekanie psa."

G...o prawda! Poszperałam w urzędzie miasta, uchwała się znalazła, skopiowałam,
dostarczyłam na komisariat, pomogło na kilka miesięcy.

Potem niestety przybył inny dzielnicowy i ten znowu jest bezradny - nie słyszy
problemu....

Znów trzeba monitować.

Dodam, ze mam dwa psy - żaden się nie drze, jeden w ogóle nie potrafi szczekać,
tylko warczy, a i tak uciszam go od razu.
Niestety, inni zakochani są zarówno w szczekaniu swoich psów, jak i wrzaskach
swoich dzieci.



Temat: Bez pieniędzy nie ma sprawiedliwości
Bez sprawiedliwości nie ma pieniędzy!
Koło się zamyka.

Nie ma pieniędzy, bo wszyscy dokoła tylko kombinują, jak nagiąć prawo, by jak
najmniej trafiło do państwowej kasy. Pieniądze w państwie biorą się z podatków.
Skoro wymiar sprawiedliwości nie umie dopilnować, by wszystkie należne
prawem
pieniądze trafiały do fiskusa, by to co trafiło nie zostało
zmalwersowane, ukradzione, zmarnowane, to wymiarowi sprawiedliwości brakuje tych
pieniędzy.

Na przykładzie - "Dogadamy się Panie Policjancie w sprawie tego mandatu"? No to
jak się dogadaliście, to niech policja nie narzeka, że brakuje na paliwo, na
urządzenia na komisariacie.

20 złotych trafiło na wódkę dla zdemoralizowanego krawężnika, a mogło 200 trafić
w postaci mandatu do budżetu. Część z tego pewnie i tak by wróciła na
komisariat. No ale w Polsce najłatwiej się "dogadać".

To niech się dogadają i zapiszą, że smalec był tylko przetapiany w tym domu, a
tak w ogóle, to import z Chin (jak wszystko). W Chinach psy są jak najbardziej
jadalne, można z nich smalec wytapiać, a więc po sprawie. Może w końcu tak ta
rewelacja powinna się zakończyć? Wolelibyście płacić kolejne podatki, by tą
panią - wytapiaczkę psiego smalcu z podatków utrzymywać w więzieniu? By brakło w
nim miejsca dla prawdziwych bandytów i gangsterów?

Wybaczcie, psów mi szkoda, ale sprawę rozdmuchano, jakby to co najmniej ludzkim
smalcem handlowano pod Kłobuckiem. Ja tam kary śmierci dla wytapiaczki się nie
domagam. Dożywocia również!



Temat: Policjanci w cywilu skuli 13-latka
A mnie ostatnio skuli w Wgorzewie podczas festiwalu rockowego, fakt ze glosno
sie zachowywalismy i spiewalismy piosenki z niecenzuralnymi tekstami, ale
czarne chBopaki zrobili akcje akbysmy bomby w tym Wegorzewie podkladali,
normalnie wyskoczylo pietnascie psow z trzema prawdziwymi, dwa radiowozy, psy
rzucily sie na kuzyna, a w koncu to byl tylko art.141 kodeksu wykroczen -
uzywanie sBów wulgarnych w miejscu publicznym, ja nie mam pretensji na przyklad
za ich reakcje, ale czy do trzech podpitych potrzba pietnastu psow+trzech
prawdziwych i dwoch radiowozow i do tego zawoz na komisariat, to chyba
przesada, w sumie nawet pala po grzbiecie nikt nie dostal hehe ale 300zl
mandatu na glowe to duzo!, no lae ze studentami to chlopaki czarne sobie radza
jak nikt, zeby tak jeszcze z prawdziwymi przestepcami sobie radzili echh...



Temat: WuCePsinki (wawa)
ale sie usmialam
co za mundurowy
w moim miescie w ogole nikt sie nie przejmuje kupami psimi. Czasem dzielnicowy
przy okazji jak kogos zobaczy z psem bez smyczy to podejdzie i zwroci uwage zeby
"lepiej go zapiac". Ale u nas ciagle trwa akcja Najlepszy dzielnicowy" i on
wygrywa. W ogole widok biegajacych luzem psow na trawniku pod oknami komisariatu
nie robi na nikim wrazenia.
O takich torebkach u nas tez nikt nic nie wie. 1,5 roku temu straznicy miejscy
rozdawali torebki za darmo. Były tez w sklepach zoologicznych i w lecznicach.
Teraz nawet tego nie ma. O smietnikach na kupy nie wspominam bo nawet nie wiem
jak wygladaja.



Temat: Były milicjant oskarżony o pobicie nastolatka
W milicji nie bylem (chociaz mnie bardzo chcieli), mam swoje 60 wiosen na
karku, nigdy nie siedzialem ale sie przyglondalem i przyglondam psom. Dlaczego
i po co?
Ano probuje dojsc na czym to polega ze jeden czlowiek zostaje psem a drugi
chocby nie wiem jak sie staral to sie nie nada - nawet jak sie dostanie do
roboty w psiarni (komisariacie) to go wygryzom albo pogryzom ...psy oczywizda.
Po prostu wykonuje powiedzmy studium psychologiczne okreslonej grupy
spolecznej.....i powiem Ci w tajemnicy ze to som tacy (100%) co majom dwie
lewe rece t.zn. urodzeni w niedzieli !!!!!!!!!



Temat: a wiecie,że policja...
a wiecie,że policja...
a wiecie,że policja(przynajmniej ta w Otwocku i w Warszawie,na Wilczej) nie ma komputerów(już pomijam fakt,że nie ma pojęcia o ich obsłudze-bardzo dużo emocji wzbudził laptop świeżo odzyskany przez męża od złodziei na giełdzie komputerowej),więc nie ma ze sobą łączności mailowej!!!!Jestem w szoku!!! Mają też poblokowane telefony na "0",czyli komórki i międzymiastowe...A ja naiwnie myślałam,że policja ma ze sobą łączność na jakimś niewyobrażalnym technicznie poziomie.A poza tym kupują do komisariatów maszyny elektroniczne do pisania(!!!),które po dwóch tygodniach działalności zaczynają sie psuć,zamiast zainwestować w komputer.A jak mogłoby to usprawnić pracę...Jeden z policjantów,podczas gdy mnie i męża przesłuchiwał drugi,zajęty był dziurkowaniem kartek i wpinaniem ich do odpowiednich teczek.Dodam tylko,że przesłuchanie trwało ok.godziny.A gdyby ten pan miał komputer? wiecie co? po tych spostrzeżeniach ja się zaczynam bać...może wyrobić sobie pozwolenie na broń? centrum miasta,godzina 6 wieczorem,jakieś łobuzy włażą mi do mieszkania w bloku(pod moją nieobecność),kradną laptopa i karty kredytowe(potem zostają spłoszeni).Nikt nic nie widział i nie slyszał,chociaż weszli po kracie sąsiadów z parteru,policja przyjeżdza po pół godzinie(chociaż mogliby ich złapać,gdyby ruszyli się od razu),bez psa,chociaż im powiedziałam,że włamywacze zostawili swoje rzeczy...Następnego dnia mąż(a nie policja) łapie złodzieja i odzyskuje sprzęt...Obywatelu,obroń się sam!



Temat: Najpierw ich pobił, a potem oskarżył o napaść
IQ policjantów
Ale te psy są tępe. Nawet nie potrafili sprawdzić czy nie byli nagrywani i czy
to nagranie nie zaprzecza wersji, którą ustalili po fakcie. A ze zaprzecza to
widać gołym okiem. Skoro tak, to powinien polecieć nie tylko kundel ze
wśkieklizną, ale i cała reszta, która złożyła fałszywe zeznania.
Do wymienionych "dokonań" specjalistów od szorowania krawężników warto dołożyć
połamanie nóg dwóm taksówkarzom przez psiarnie z komisariatu na Malczewskiego w
ostatnie Święta. Tłumaczyli się tak samo inteligentnie jak ci teraz. Na więcej
widać IQ psom nie starczyło.



Temat: Bezkarność na dwóch kółkach
> Poniczanką crossowiec przejechał psa.
człowieku wiesz ile psów zostaje codziennie rozjechanych przez pojazdy
silnikowe?!!

> Policja oświadcza, że nie może ich złapać
> bo są to pojazdy nierejestrowane. A przecież kilka razy dziennioe z rykiem
> przjeżdżają pod onami komisariatu na ul. Podhalańskiej i jeżdżą po centrum
> Zdroju.
może niech policja zacznie łapać wszystkich którzy mają kosiarki samobierzne bo
też stwarzaja zagrożenie i nie są zarejestrowane i ile hałasu robią... do
rzeczy motorem ala krosowym a raczej enduro można jeździć po mieście i innych
drogach publicznych pod warunkiem że sprzęt zarejestrowany i ubezpieczenie
ważne więc o co tyle szumu? a czy wy wiecie że do motoru krosowego podobne są
motory enduro i supermoto (takie enduro drogowe)?



Temat: Walczy o odszkodowanie za więzienny koszmar
Walczy o odszkodowanie za więzienny koszmar
to te psy z zapyziałych komisariatów powinny iść siedzieć i być dymane przez
recydywistów na wszystkie strony.Dorwały debila,który się przyznał i sukces
gotowy.Zapewne długo chlali i świętowali swój sukces-złapali super
mordercę...Życzę wszystkim psom za nieszczęścia które sieją po świecie,żeby im
zdechło to co najbardziej kochają.A kryminalistom nie ma co się dziwić,że
znęcali się na tym czubeczku-myśleli,że mają mordercę 10-latka w
celi.Zastanawia mnie czemu administracja aresztu nie ulokowała tego chorego
człowieka na ochronkach



Temat: Komendant nagradza za inicjatywę
I bardzo dobrze. Nie to co w Katowicach.
Mam na myśli komisariat na Książęcej. Tam po paru dniach od kradzieży samochodu
pies, który miał się zajmować sprawą mówi z rozbrajającą szczerością, że
dokumentów nie dostał. Jak dzwonisz, że pod Twoim domem czyjeś auto
rozpie..ją to mówią "już jedziemy" a przyjeżdzają po ponad pół godziny, kiedy
nikogo już nie ma (a w tym czasie może ich potrzebować kto inny). A cokolwiek by
Ci ukradli nigdy nie szukają odcisków palców, tylko walą głupie teksty typu:
"Panie, to czysta robota!","Złodzieje ze wszystkim sobie poradzą" itd. Żenada.

Dobrzy policjanci powinni zarabiać jak najlepiej a leserów powinno się
wypieprzać na zbity pysk, bo jak będą pracować za marne pieniądze to będą
szukali ich gdzie indziej, czytaj: zostaną kretami.



Temat: Zgubiony dowod osobisty
Nie wiem jak teraz ale kilka lat temu wygladalo to tak:
najpierw rejonowy komisariat - wyspowiadac sie dlaczego nie mamy, dokumentow,
podpisac swistek, ze sie zgubilo lub, ze ukradli. Potem drugi swistek od nich w
łapke i fruuu do Urzedu postac w kolejce do wyrobienia nowego.
Tryb pilny w zglaszaniu jest wskazany jesli ktos Ci dokumenty ukradł. Zawszze
moze sie okazac, ze na Twoje nazwisko wlasnie otworzono 7 kont bankowych i za
pol roku bedziesz miała debet na kupe kasy ;(
A jesli zjadł ci je pies, badz wpadły Ci do kibla to mozesz zglosic ich brak
jak Ci bedzie po drodze ;)




Temat: Dlaczego Policjanci boją sie dresiarzy
no w sumie dresik znajomy czy nieznajomy - powinni go za chachoł i zwinac za
obraze majestatu - serio!!
i dac mu jeszcze dobrze po mordzie na komisariacie, zeby dresik opowiedzial
kolegom, jak to psy* leja biedna mlodziez
mlodziez 2x by sie potem zastanowila, czy warto dac sie zwinac (cztyt. dac
powody do zwiniecia)

* - bardziej mi to pasowalo niz policjanci, dresik by uzyl psow albo suk

(c)hwd...d!!
dresikom ;))




Temat: Janda: Pasożytów do baraków
Hycel czy opiekun psów?
Pan Marcin Janda, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, zdaje
się że ma pomagać rodzinie, nawet tej patologicznej, która nie płaci
za mieszkanie. Natomiast jego wypowiedź w Gazecie wskazuje na to, że
de fakto jest prokuratorem albo sędzią, w sprawie tych, którymi
powinien się zająć, i którym powinien pomóc. Jest zasadnicza różnica
między człowiekiem zajmującym się bezpańskim psem, a hyclem. No to
trzeba się zdecydować Panie Janda - albo ośrodek pomocy rodzinie,
albo prokuratura lub komisariat!!!



Temat: Policjanci znaleźli złodzieja w swoim gronie
nie tylko Trzemeska- komisariat pod tytułem "13 posterunek",tak
nazywany jest ten przybytek przez mieszkańców Psiego Pola na
Kiełczowskiej to już paranoja. Wiele mówić!!!!



Temat: Pies w potrzebie! Możesz? Pomóż
wybic psy. zamknac wszystkie schroniska i komisariaty. to tylko czysta strata
pieniedzy podatnikow. smierc psom!



Temat: Zatrzymany kierowca zmarł w komisariacie
Zatrzymany kierowca zmarł w komisariacie
Umarl z opilstwa? czy z delikatnosci psow?
(pobudzony... czym? przez kogo? a moze sie wyzyli biedaki za to ze słuzbe
mieli a nie chlali z psami...?)



Temat: O tym, jak wrocławski muzyk zamiast policji spr...
Policja na Psim Polu to żenada
Miałem, niestety - z racji włamania - dwa razy do czynienia z panami z
komisariatu na Psim Polu.
Streszczenie jest takie: w tym kraju nie ma policji. Policja to może jest w
fajnych programach telewizyjnych. Natomiast za biurkami siedzą leniwe cioty,
którym nic się nie chce robić. W sprawie włamań nie zrobili absolutnie nic -
nie było nikogo na miejscu, nikt nie przesłuchał sąsiadów, itp. Na moją prośbę
o sprawdzenie pewnego miejsca otrzymałem odpowiedź, że to nie film
amerykański !!! Ci wszyscy policjanci powinni dostać jednego wielkiego kopa w
d*pę i wylecieć z roboty na zbity pysk. Do wypisywania kwitów o umorzeniu
śledztwa wystarczy zatrudnić kogokolwiek piśmiennego, na porzykład na umowę-
zlecenie. Koszta funkcjonowania tak zreformowanej policji znacząco spadną, a
wykrywalność i tak pozostanie bez zmian. Pogląd, że w policji zarabia się za
mało uważam za błędny, gdyż za robotę, którą oni odwalają dostają dużo za duże
pieniądze.

Żal mi dwóch panów, bo potrafię wyobrazić sobie ich wkurzenie po wizycie w
komisariacie na Psim Polu. Na informację, że prawdopodobnie wiedzą, kto ukradł
sprzęt pewnie dostali odpowiedź, że to nie film amerykański. Do pudła powinni
pójść nie oni, ale policjanci, którym pewnie nie chciało się d**y ruszyć.

Wspomnę o jeszcze jednej historii - znajomy miał poważny wypadek samochodowy,
sprawca uciekł. Świadkowie zapamiętali nieco szczegółów - markę, kolor
samochodu, fragment rejestracji. I co powiedziała na to policja (już z innego
miejsca) - "Panie, gdy to było trwałe kalectwo, albo by były ofiary śmiertelne,
to byłoby o czym rozmawiać" ! Oczywiście za szukanie sprawcy i jego samochodu
się nie zabrali. Natomiast prywatnie udało się utalić, że podejrzanych pojazdów
w całym województwie było około 20, a więc liczba możliwa do sprawdzenia. No,
ale przecież to tylko nasza wspaniała policja.



Temat: Prosze o uzasadnienie
Prosze o uzasadnienie
Które z punktów regulaminu lub netykiety łamie ten post?
1. Zawiera wulgaryzmy?
2. Zawiera oszczerstwa?
3. Jest spamem?
4. jest nie na temat?
5. Powtarza się wielokrotnie?

Moim zdaniem żadnego znich, ponieważ
1. Wulgaryzmu nei zawiera
2. NIkogo nie oskarża i nie osądza a jedynie domaga się rzetelnego przedstawienia przez wrocławską redakcję GW _wszystkich_ spraw głosnych w miescie, a nie tylko wybranych
3. NIe jest spamem, niczego nie reklamuje i ma sensowną treść
4. Jest jak najbardziej na temat - sprawa Tomasza Z. jest całkiem głośną sprawą we Wrocławiu, a więc gdzie o tym pisać jeżeli nie na wrocławiu?
5. Wątek istnieje tylko jednokrotnie na raz - nowy pojawia się dopiero po skasowaniu poprzedniego.

Jeżeli można zapytać to dlaczego po jego skasowaniu nie pojawia się informacja "skasowano ze względu na łamanie prawa lub regulaminu" ani nie ląduje on na oślej ławce?

Czy po prostu nie jest tak, że redakcji wrocławskiej gazety brakuje profesjonalizmu dziennikarskiego i obiektywizmu i chętnie opisując podobne sprawy sprawę swojego kolegi próbuje wyciszyć i zatuszować?

Oto treść notorycznie kasowanego posta:

GW Wrocław rzetelnie i nadzwyczaj drobiazgowo informuje czytelników o
bulwersujących sprawach:
- byłego dyrektora XIV LO Aleksandra D.
- byłego trenera koszykarskiego Śląska Andreja U.
- komisariatu na Psim Polu.

Czy redakcja równie rzetelnie poinformuje nas (i nie oszczędzi nam pikantnych
szczegółów) o sprawie domniemanej pedofilskiej działalności swojego byłego
dziennikarza Tomasza Z.? (więcej szczegółów tutaj)

(Redakcja skasowala watek juz 12 razy.)




Temat: Kierowca MPK nie pomógł pasażerom w opałach
Historia z dziś, właściwie sprzed chwili.
Jechałem autobusem "D" gzdieś ok. 21 w stronę Psiego Pola. Siedziałem z przodu
autobusu, słyszałem przez radio kierowcy, jak inny kierowca zgłasza dyżurnemu
ruchu, że na przystanku na Psim Polu w stronę Pawłowic jest duża grupa
agresywnych pijanych typów. Ten kierowca powiedział dokładnie tak: "trzebaby
zawiadomić policję, bo dojdzie do tragedii i będą problemy".
Dyżurny odpowiedział "przyjąłem".
Pół godz. (TRZYDZIEŚCI minut później) później autobus dojechał na ten
przystanek. Ta grupka wsiadła. 4 minuty później doszło do rozróby i bójki.
Efekt- pobitych dwoje pasażerów, zdemolowany autobus (powybijane szyby itp).
Agresorzy najpierw wysiedli (uciekli nawet) na przystanku na Kopańskiego, a
potem zaczęli gonić ten autobus kopiąc w niego itp. Kierowca zachował zimną
krew, pominął przystanek pod Polarem (przy okazji gratulacje dla tego co
wymyślił 2 przystanki 80 m. od siebie, i czy zamienił się z koniem na głowy na
powrót?).
Potem kierowca zatrzyamał autobus w bezpiecznej odległości i wyszedł sprawdzić
czy nikomu nic się nie stało.
Jeżeli 30 min. przed tym, jak autobus dojechał na przystanek słyszalem jak
dyżurny przyjął zgłoszenie, to możliwości są dwie:
a) albo dyżurny tego nie zgłosił, w co nie dowierzam, bo nie sądzę że dorosly
odpowiedzialny człowiek wziąłby na siebie odpowiedzialność za to co się mogło
stać (i w końcu stało)
b) albo policja jak zwykle olała sprawę i podjechanie na miejsce sporego
zagrożenia porządku i bezpieczeństwa w ciągu 30 min. okazało się zadaniem ponad
ich siły. O tej porze dnia, w sobotę, ruch jest minimalny, a komisariat z
Kiełczowskiej mieści się 1000 m. od przystanku na Psim Polu.



Temat: Pieski, psiaki, pieseczki...
kaganiec dla psa
A może u nas wprowadzic taki zwyczaj? W Opolu juz to funkcjonuje. Co na to
kluczborscy radni?

Kara za psa bez kagańca

Mariusz Lodziński 12-10-2005, ostatnia aktualizacja 11-10-2005 19:59

Strażnicy miejscy będą od środy podczas patroli sprawdzać, czy wypuszczane psy
mają założone kagańce lub są prowadzone na smyczy. Jeśli nie, będą wlepiać 200
zł mandatu

- W naszej części miasta psy biegające bez kagańca zaczynają być poważnym
problem - przyznaje Aleksandra Natorska, naczelnik komisariatu straży miejskiej
na ZWM-ie. - Codziennie mamy przynajmniej dwa zgłoszenia od mieszkańców, którzy
skarżą się na groźne psy biegające samotnie po osiedlu.

Ponad tydzień temu policjanci na ZWM-ie musieli zastrzelić amstafa, który
zagryzł innego psa. Bo właściciel amstafa zwyczajne nad nim nie panował.

- Nie ukrywam, że to był najpoważniejszy sygnał do rozpoczęcia naszej akcji. Gdy
podobne działania prowadziliśmy w kwietniu, sytuacja się poprawiła. Jednak od
tamtej pory właściciele psów zapomnieli o swoich obowiązkach - uważa naczelniczka.

Dlatego właśnie postanowiła, że jej ludzie będą teraz szczególnie kontrolować i
systematycznie karać osoby, które puszczają psy bez opieki. Kontroli należy się
więc spodziewać szczególnie na ulicach podlegających komisariatowi na ZWM-ie,
czyli także na Chabrach i Malince.

- Będziemy uważnie pilnować terenów zielonych, bo tam najczęściej psy
wyprowadzane. Nie podlega dyskusji, że nie mogą biegać same. A jeżeli już
właściciel zdecyduje się spuścić psa ze smyczy, zdecydowanie musi mu założyć
kaganiec - zaznacza naczelniczka.

Zapewnia, że strażnicy będą karać mandatami bez wahania. - Stawka jest jedna i
nie podlega dyskusji. To 200 złotych - zapowiada Natorska.

Strażnicy zapewniają, że będą się kierować zdrowym rozsądkiem. Jeżeli spotkają
małego kundelka biegającego bez kagańca, to oczywiście mandatu nie wlepią, a
jedynie upomną właściciela.

- Jednak duże psy, a w szczególności rasy groźne, zdecydowanie nie mogą biegać
same. W takich przypadkach będziemy nieubłagani - zapowiadają strażnicy.

A co z psami biegającymi po osiedlach bez opiekuna? - Tutaj również będziemy
zdecydowani. Psy będą odwożone do schroniska - zapowiada szefowa strażników
miejskich na ZWM-

miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2963320.html



Temat: Wyłapywanie psów - straż miejska
Słuchajcie, to jakiś absurd. Do końca lutego zostało wyłapanych 6!!!! psów. Pan
strażnik powiedział, że wydali już połowę kasy na ten cel. Czyli co?? Na cały
rok przeznaczyli kasę tylko na wyłapanie 12 psów?? Czy tylko ja tu czegoś nie
rozumiem??
Nie tak dawno ktoś w pytaniach do burmistrza pytał, że nie zabraknie kasy na
ten cel, a burmistrz uspokajał że nie ma się czym martwić. Teraz coś mi świta,
że to było nawet chyba pytanie wielebnego...

Już nie wiem, śmiać się czy płakać??

A oto pytanie i odpowiedź pana burmistrza:

Inga 26.02.2006r.
Panie Burmistrzu! Po mieście nadal błąka się mnóstwo bezpańskich psów. Ile
zwierząt wyłapano już w tym roku i czy straż miejska czeka na zgłoszenia
telefoniczne od mieszkańców, czy sama zajmuje się tym problemem?? Uważam że
jest to niebagatelny problem w Józefowie.

Do końca lutego wyłapano 6 psów. Miasto podpisało umowę na wyłapywanie
bezdomnych psów z Lecznicą w Płońsku.
- Upoważnionymi do kontaktu z Lecznicą są:
- Referat Gospodarki Komunalnej tel. 0-22 779-00-55;
- Straż Miejska tel. 0-22 789-22-12;
- Komisariat Policji tel. 0-22 789-21-07;
- Zakład Gospodarki Komunalnej tel. 0-22 789-21-85.
Do tych podmiotów należy kierować zgłoszenia. Koszt wyłapania jednego psa
wynosi: 642 zł, ponosi je Urząd Miasta. Straż Miejska zajmuje się problemem
wtedy, kiedy podczas patrolu zauważy bezpańskiego psa.
__________________________________________
I jeszcze jedno: Co za bzdury?? Staż miejska zajmuje się problemem kiedy
zauważy bezpańskiego psa??? Czyli przez dwa miesiące staż zauważyła na ulicach
miasta jedynie 6 psów??? A to ciekawostka, ja codziennie odbierając dziecko
obserwuję tych psów bardzo dużo. Chyba zacznę im nawet robić zdjęcia. Skoro
nikt tych psów nie widzi, to może czas pokazać że ONE SĄ!!!!!!!!!!

Przez dwa miesiące 6, czyli średnio miesięcznie trzy pieski x 12 miesięcy =36
psów. Ciekawe skąd w Otwocku ta cudowna liczba 100...



Temat: poradzcie co zrobic-napadly na mnie psy
fakt faktem, ze pies powinien byc zawsze w kagancu, i tego nie moze pani
podwazyc, bo tak mowi polskie prawo, debilizm - wiem doskonale co oznacza to
slowo i niestety inaczej nie da sie okreslic ludzi, ktorzy psy groznych ras
prowadzaja nawet na smyczach, lecz bez kagancow w miejscach gdzie sa male
dzieci...
tez mielismy duzego psa - bo o ile mnie pamiec nie myli pudel olbrzymi jest
nawet na liscie groznych ras i nie bylo momentu zeby ktokolwiek wyszedl z nim
bez kaganca, bo na prawde niewiele wyobrazni trzeba miec zeby sie domyslec ze
pies nawet na smyczy ale bez kaganca potrafi kogos ugryzc
rozstrzyganie o winie tej czy innej w tym wypadku na poziomie psow, czy ktorys
jest winny czy nie, jest conajmniej smieszne, bo pies to tylko zwierze, ma tyle
odpowiedzialnosci i rozumu co wlasciciel ktory go wyprowadza...
gdyby te psy zrobily krzywde kolezance ktora zaczela ten watek, to co
powiedziala by pani ze jej piesek szczekal i ze to jego wina, bo jest malym
zlosliwym czyms tam... pies chyba nie ma tak rozwinietego mozgu jak czlowiek i
czasem trzeba myslec za niego, szkoda ze sa ludzie, ktorzy tego jeszcze nie
pojmuja i dzieki lekkomyslnosci ktorych co chwile slyszy sie ze jakis spokojny
i lagodny piesek pogryzl dziecko, lub jak pare miesiecy temu kiedy to spokojny
lagodny rotweiler zagryzl niemowle - wina wcale nie byla psa, tylko matki ktora
dziecko z nim zostawila...
Pani post mial chyba na celu wywolanie kolejnej fali agresji na forum, tak
wnosze, bo nawet nie byl zwiazany z tematem, w ogole jak mozna powiedziec ze
ktos przesadza kiedy opadly go dwa wielkie psy bez kagancow i to przesadza bo
jego pies szczekal i sam sobie jest winien.... to smieszne....
poza tym na komisariacie z tego co pisala kolezanka powiedzieli ze sprawa sie
zajma, a nie ze sama sobie winna bo jej maly piesek szczekal...




Temat: Psią kupę podrzuć sąsiadowi
Psią kupę podrzuć sąsiadowi
Witam!

Od kilku lat prowadzę badania na temat sprzątania po psach. Mieszkam w Warszawie, przy ul. Kryształowej. Sytuacja jest, taj jak wszędzie tragiczna. Tony odchodów zalewają trawniki, ulice chodniki. Człowiek czuje się jakby chodził w kloace. Na mojej ulicy jest także wydzielony i ogrodzony park dla dzieci (ogród jordanowski), jednak i on stał się psim wychodkiem.
Dzwoniłem kilkakrotnie na straż miejską, jednak nie było żadnego odzewu. Strażnicy nie podejmują interwencji jak zgłasza się nie sprzątanie po psach.
Byłem także na komisariacie, gdzie poinformowano mnie, że mogę zgłosić sprawę do sądu grodzkiego przeciw konkretnej osobie.
Wobec bezradności służb miejskich,

JEDYNYM SPOSOBEM JEST:
1) utworzenie organizacji społecznej, utrzymywanej z datków (np. sms) osób popierających sprzątanie po psach (wściekłych na całą tą sytuację, a jest ich nie mało). Działałaby oficjalna strona internetowa.

2) Patrole społeczne.
Członkowie organizacji urządzaliby patrole w 2 osoby + opłacony dodatkowo strażnik miejski tylko w celu wystawiania mandatów (oczywiście o maksymalnej stawce).
Patrol wyposażony byłby w kamerę cyfrową, a filmy z zatrzymań publikowane byłyby w sieci. (już widzę miny właścicieli psów, tłumaczących się głupio, że płacą przecież podatki…, widzę także jak patrol idzie przez park, a właściciele psów chowają się w popłochu).
Byłaby możliwość zamówienia patrolu w dowolne miejsce miasta na specjalne życzenie.

3) Kilka spektakularnych patroli i mandatów ściągnęłoby zdecydowany sprzeciw właścicieli psów, więc o sprawie zrobiłoby się głośno.
Na pewno byłby to ciekawy temat dla TVN Warszawa, itp.

Proszę was, szanowni czytelnicy, czy według Was pomysł jest dobry?
Czy ktoś z was poparłby moja inicjatywę?
prrokop@wp.pl

Proszę o opinię, a może razem damy radę powstrzymać falę bezkarności i brudu. Pamiętajcie, że tylko razem można coś zdziałać w tej sprawie.




Temat: Psią kupę podrzuć sąsiadowi
Mam Pomysł! Razem damy Radę! Przeczytajcie
Witam!

Od kilku lat prowadzę badania na temat sprzątania po psach. Mieszkam w
Warszawie, przy ul. Kryształowej. Sytuacja jest, taj jak wszędzie tragiczna.
Tony odchodów zalewają trawniki, ulice chodniki. Człowiek czuje się jakby
chodził w kloace. Na mojej ulicy jest także wydzielony i ogrodzony park dla
dzieci (ogród jordanowski), jednak i on stał się psim wychodkiem.
Dzwoniłem kilkakrotnie na straż miejską, jednak nie było żadnego odzewu.
Strażnicy nie podejmują interwencji jak zgłasza się nie sprzątanie po psach.
Byłem także na komisariacie, gdzie poinformowano mnie, że mogę zgłosić sprawę do
sądu grodzkiego przeciw konkretnej osobie.
Wobec bezradności służb miejskich,

JEDYNYM SPOSOBEM JEST:
1) utworzenie organizacji społecznej, utrzymywanej z datków (np. sms) osób
popierających sprzątanie po psach (wściekłych na całą tą sytuację, a jest ich
nie mało). Działałaby oficjalna strona internetowa.

2) Patrole społeczne.
Członkowie organizacji urządzaliby patrole w 2 osoby + opłacony dodatkowo
strażnik miejski tylko w celu wystawiania mandatów (oczywiście o maksymalnej
stawce).
Patrol wyposażony byłby w kamerę cyfrową, a filmy z zatrzymań publikowane byłyby
w sieci. (już widzę miny właścicieli psów, tłumaczących się głupio, że płacą
przecież podatki…, widzę także jak patrol idzie przez park, a właściciele psów
chowają się w popłochu).
Byłaby możliwość zamówienia patrolu w dowolne miejsce miasta na specjalne życzenie.

3) Kilka spektakularnych patroli i mandatów ściągnęłoby zdecydowany sprzeciw
właścicieli psów, więc o sprawie zrobiłoby się głośno.
Na pewno byłby to ciekawy temat dla TVN Warszawa, itp.

Proszę was, szanowni czytelnicy, czy według Was pomysł jest dobry?
Czy ktoś z was poparłby moja inicjatywę?
prrokop@wp.pl

Proszę o opinię, a może razem damy radę powstrzymać falę bezkarności i brudu.
Pamiętajcie, że tylko razem można coś zdziałać w tej sprawie.




Temat: Czy ktoś mi może pomóc?
Czy ktoś mi może pomóc?
Witam!!
Jakiś czas temu podczas spaceru mój pies został zaatakowany przez innego.
Dodam tylko że mój był na smyczy natomiast tamten nie a właścicielka była w
odległości kilkunastu metrów od niego i rozmawaiała z sąsiadem. Psy zaczeły
sie gryźć. Moj to ok 10 kg kundelek a tamten to duzy sznaucer wiec walka była
nierówna. Po rozdzieleniu psów powiedziałam tej Pani ze wzywam Straż Miejską
gdyz to nie był pierwszy raz jak tamten rzucił się na mojego tylko trzeci.
Mimo moich wcześniejszych próśb żeby chodziła z psem na smyczy ta Pani oraz
jej mąż nic sobie z tego nie robili i dalej puszczali psa luzem. Dlatego moja
cierpliwość sie wyczerpała i pojechałam do SM złożyć skargę. Na miejscu
zostałam poinformowana ze wezwią tą Pania oraz świadka na przesłuchanie i mam
zadzwonić za jakiś czas żeby dowiedzieć się jak się sprawa dalej potoczyła.
Zadzwoniłam tam wczoraj i dowiedziałam się że SM kilka razy byla u niej w
domu ale nikogo nie zastała i wezwanie zostało wysłane pocztą i trzeba
czekać. Troszkę mnie to zdziwło gdyż widziałam jak SM przyjeżdża do tej Pani
a kilka minut po odejździe ta Pani wychodziła z domu. No ale cóż... czekam.
Dzisiaj natomiast dostałam wezwanie na komisariat policji. Nie pisze w jakiej
sprawie ani nic takiego. Przypuszczam że chodzi o psy gdyz ta kobieta
powiedziała że też złoży na mnie skargę (nie wiem na jakiej podstawie).
Dlatego jestem ciekawa co z tego może wyniknąć. Czy np jeśli się okaże ze
podaczas gdy nasze psy się gryzły mój psiak ugryzł ją przez przypadek podczas
rozdzielania to będzie moja wina?
Może ktoś z forumowiczów zna się na prawie albo był w podobnej sytuacji? Z
góry dziękuję za pomoc ;)



Temat: Pies pogryzł kobietę
Zbyszek,
Masz zupełna rację pisząc o wystarczającym prawie i braku chęci do jego
egzekwowania!!
Tylko czego możesz oczekiwać od policjantów, skoro ich podejście do czynów "o
małej szkodliwości" (które to określenie ostatnio bardzo sie poszerzyło) jest
co najmniej ambiwalentne.
Zaraz na myśl przychodzi mi przykład Nowego Jorku, gdzie były burmistrz -
Giuliani rozpoczął walkę z przestępczością od BEZWZGLĘDNEGO egzekwowania prawa
w odniesieniu do żebractwa, chuligaństwa, agresywnego i hałaśliwego
zachowywania się, picia na ulicy, tępego graficiarstwa itd.
Przestępcy zwykle rodzą się w ulicznych/osiedlowych grupach przeświadczonych o
własnej bezkarności, bo i tak "niska szkodliwość".
Z drugiej strony rozumiem ich podejście, bo jak jeszcze w stosach papierów
mieliby pilnować srających (sorry) na trawnikach piesków i ich właścicieli
puszczających je wolno w miejscach publicznych to nie mogliby robić nic
więcej!!
Pozdr

Gość portalu: zbigniew napisał(a):

> Tak dalej być nie może !Bezwzględnie należy wypowiedzieć wojnę
> nieodpowiedzialnym właścicielom psów.Widok bezmyślnych ludzi
> (ale o ironio - nawet małych dzieci !) z agresywnym psem bez
> kagańca, ale też bardzo często puszczonego luzem, to już istna
> plaga na ulicach polskich miast.Przykładne i dotkliwe kary
> finansowe dla takich siewców zagrożenia bezpieczeństwa i śmierci
> powinny wyplewić takich bezrozumnych amatorów agresywnych
> psów.Obowiazujace prawo (kodeks wykroczeń) jest wystarczającym
> instrumentem do takiej walki.Ale co tam, zgłoszony przeze mnie w
> jednym z gorzowskich komisariatów policji przypadek wypuszczania
> na osiedlu Górczyn samopas dobermana specjalnie panów
> policjantów nie zainteresował...




Temat: Jak wygląda nabór do policji???
Chcesz zostać policyjną Złotą Pałą? Jeśli zrobisz coś wyjątkowo głupiego,
koledzy po fachu na pewno zgłoszą cię do tego nieoficjalnego konkursu na
Internetowym Forum Policyjnym. To niezależna witryna, na którą można jednak
wejść ze strony komendy głównej.

Historyczną, bo pierwszą Złotą Pałą został w styczniu były zastępca komendanta
głównego Marek Hebda, który w nowosądeckim supermarkecie chciał ukraść
ładowarkę do telefonu komórkowego. W polu wicekomendant pozostawił policyjnego
psychologa z Katowic, który pochwalił się w telewizji, że doprowadził do
zatrzymania zabójcy, chociaż nie miał nic wspólnego ze ściganiem sprawcy mordu.
Z Hebdą przegrali nawet policjanci, którzy zamknęli przestępców w pokoju z
oknem bez krat. Jeden z bandytów uciekł, a drugi zapukał w drzwi i poinformował
o tym fakcie funkcjonariuszy.

- Wydaje mi się, że przez ironiczne pokazanie absurdów można coś zmienić - mówi
inicjator konkursu, policjant ze Śląska ukrywający się pod
pseudonimem "kazaro". Dodaje, że spośród laureatów poszczególnych miesięcy
policjanci wybiorą Złotą Pałę 2006.

Oficjalnie policja odcina się od konkursu. - Wiemy o nim, ale nie mamy z nim
nic wspólnego. To rodzaj zabawy policjantów organizowanej poza obowiązkami
służbowymi. Nie zamierzamy i nie mamy możliwości w nią ingerować - powiedział
nam Zbigniew Matwiej, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.

Kandydaci do lutowej Złotej Pały

- Dyżurny komendy miasta Poznania, który w pościg za skradzionym samochodem
wysłał pieszy patrol i nakazał funkcjonariuszom utrzymać wzrokowy kontakt z
pojazdem.

- Autorzy zmian w rozporządzeniu MSWiA. Wprowadzili do wyposażenia policji
pałki teleskopowe, szturmowe oraz obezwładniające i zapomnieli je zakupić.

- Dyżurny z komisariatu w Nowej Soli. Otrzymał od kobiety zgłoszenie o godz. 9,
że ktoś na ulicy zastrzelił jej psa. O godz. 17 wysłał do niej radiowóz z
pytaniem: "Ile piesek kosztował, bo nie wiem, czy to przestępstwo, czy też
wykroczenie?".

- Osoba odpowiedzialna za techniczny odbiór nowego komisariatu Szczecin-
Pogodno. To dzięki niej od listopada 2005 r. do stycznia 2006 r. magazyn broni
znajdujący się na parterze komisariatu zabezpieczony był plastikowym oknem
wychodzącym na ulicę.

- Przełożeni sekcji prewencji z Trójmiasta. Na badania kontrolne do szpitala
MSWiA kierują policjantów po tygodniu zwolnienia lekarskiego. Dzięki temu
gdańska poliklinika MSWiA zarabia całkiem niezłe pieniądze.

źródło: ifp.pl




Temat: "torunski patent na graficiarzy"
Tagi vs Graffiti
Kłopot w tym, że to czym pomazane są mury nie jest de facto graffitim, którego
say co wybitniejsze instancje balansują na granicy kampu i popartu. To czym
obsmarowana jest Filtrowa w okolicach komisariatu policji, czy Nowowiejska, czy
Solidarności, czy pół Woli, to w istotnej większości tzw. tagi, czyli podpisy
niedoszłych graficiarzy. Kiedy to już w gimnazjalistach dojrzewa świadomość
tożsamości i przynależności do wielkiej rodziny radia "ostacja", kult pei,
wielkiego joł, tupaka szakura, pięćdziesięciocentowca, ascetoholixa itd, w
ramach rytuału inicjacji nadają sobie ksywkę ("Kula, Lewar, Dziki") i opracowują
tag - swój podpis, coś na kształt indian opracowujących imię "tańczący knur" i
malujących się w odpowiednie kolorki. Tagi do upadłego szlifowane są w szkolnych
zeszytach od matematyki, jak czyjś ziom uczy w gimnazjum, to można go zapytać.
Następnie dopracowany tag wychodzi na ulicę, na mury, dla mnie jest to
permutacją obsikiwania terytorium przez psy, dla młodzieży to pierwsza
mocniejsza zajawka - wejść na parapet, gzyms, na centralkę tepsową i komuś pod
oknem drugiego piętra pier******* swojego taga ("Tony Halik, tu byłem").
Teoretycznie, jeżeli taki szczyl, rozwinąłby się w prawdziwego graficiarskiego
artystę, jego tag będzie w przyszłości po prostu nieczytelnym podpisem na
znacznie bardziej dojrzałych dziełach, kłopot w tym, że znikomy odsetek
hip-hopowców dochodzi do tego etapu. Pytanie skąd wyrzyg tagów w kulturalnych
zdawałoby się dzielnicach, ot chociażby na rzeczonej Filtrowej, ano pewnie stąd,
że niepilnowane dzieci bogatych rodziców nie chcą być gorsze od rówieśników z
Gocławia i niemniej pragną naśladować Tede i Kołcza. A bliskość komisariatu
jeszcze bardziej podkręca zabawę, pokażmy psom, że się ich nie boimy. Osobiście
dla przykładu złapałbym syneczka jednego z drugim na gorącym uczynku, a
dominującą zapracowaną mamusię i łikendowego tatka obciążyłbym kosztami odnowy
tynku. Dziękuję.



Temat: Akcja "Gazety": "Posprzątajmy Kielce"
Kielce to nei tylko Sienkiewka!!!
Chciałbym zgłosić do rankingu ul. Wróblą na Herbach. W okolicach
pozostałości po dawnym barze herbskim (do tej pory nikt tego cuda
nie posprzątał, to ziemia niczyja?) jest mnóstwo śmieci, na tyłach
samu społemowskiego widywane są zdechłe szczury, w przejściu od
placu baru herbskiego do ulicy Wróblej jest składowisko lumpiarskie -
pełno tam pustych butelek, podpasek, prezerwatyw itp. Nie lepiej
jest wzdłuż ogrodzenia szkolnego przy ulicy Wróblej, gdzie jest
mnóstwo rozbitego szkła, butelki po wódce i piwie, śmieci i
ekstrementa. Szkoła tego nie sprząta, choć mogliby to robić np.
uczniowie którzy chcą poprawić swoje zachowanie lub całe klasy w
ramch czynu społecznego, a tak ci właśnie uczniowe po zajęciach na
terenie szkoły lub pod jej ogrodzeniem popijają piwko i wódkę
zostawiając po sobie śmietnik.
W całej okolicy nie ma ani jednego kosza na ulicy. Od właścicieli
psów wymaga się by odchody pupili wyrzucali do koszy, ale gdzie one
są, więc trawniki są pełne psich odchodów. Jak ktoś cudem znajdzie
przy jakimś bloku na Herbach kosz i wrzuci tam psie odchody, to
trzeba współczuć mieszkańcom bo taki kosz może być nawet kilka
miesięcy nie opróżniany.
Brakuje edukacji w szkole i rodzinach, całe osiedle tonie w
śmieciach, brak koszy, brak kultury nie tylko u młodzieży, ale też i
dorosłych, rzucających pod nogi paczki po czipsach, opakowania po
papierosach, batonikach, pełno fruwających torebek foliowych.... Tej
dzielnicy nie patroluje ani straż miejska ani policja, najbliższy
komisariat jest na Kołłątaja niedaleko bazy MPK!!! Kielce to nie
tylko Sienkiewicza!!!



Temat: Linie boczne.
kozak-na-koniu napisał:

> A mnie takie mądrości po fakcie, jakich nie
> brakuje także w tym wątku po prostu śmieszą.

Mnie też.

emes-nju napisał:

> Dlatego to, ze waaadza nie stara sie zmniejszyc zagrozen
> zadowalajac sie obciazaniem odpowiedzialnoscia kierowce,
> ktory "nie dosotosowal", uwazam za ciezki skandal.

Ja też.
I nie widzę światełka w tunelu.

Nie ma ani chęci do rzetelnej pracy, ani chociaż dobrej woli po
stronie tych, którzy z urzędu dbają o nasze bezpieczeństwo na
drogach (zarządcy, policja). Bo te dwie rzeczy by wystarczyły, żeby
zrobić wiele dobrego. Niedobór kasy jest tylko wygodnym
wytłumaczeniem dla nierobów.

Skąd mam takie czarne myśli?

Anedgota 1

Późnowiosenne przyjęcie w starostwie powiatowym w mieście X. Straszę
gości aparatem i swoim widokiem (prasa lokalna). Zaczepiam pół
żartem, pół serio kierownika zarządu dróg:
- Panie Marku, co ma zrobić kierowca, który wyjeżdża z
podporządkowanej drogi (tu podaję dokładną lokalizację skrzyżowania)
i prawie nic nie widzi, bo krzaki pozarastały pobocza i nie ma
minimalnego trójkąta widoczności? :P
Pada odpowiedź (po tonie głosu wynika, że serio):
- Powinien wyśiąść z samochodu i upewnić się czy może wjechać.
:PPPPPPPPP ;((((

Wniosek - Oczekiwałem całkowicie odmiennej reakcji. Wyjęcia notesu,
zanotowania podanego punktu i deklaracji "Coś z tym trzeba zrobić".

Anegdota 2

Lecę gdzieś umówiony na godzinę drogą wojewódzka, szybką i fajną jak
się ją zna, ale z wieloma chytrymi zakrętami. Przed jednym z nich
widzę odwrócony przez smarkaterię istotny znak ostrzegawczy.

Lecę tą samą drogą tydzień później.
Znak jest wciąż odwrócony.
W drodze powrotnej już się nie spieszę.
Przed w samym tym punktem, mijam radiowóz powolutku patrolujący
okolicę. Parę sekund później widzę znajomy znak. Wciąż odwrócony.

Kurwuję pod nosem, pociskam hamulec, zjeżdżam prawie w rów, poza
obrys jezdni, włączam awaryjne, pomykam w poprzek asfaltu, jak
ostatni idiota w gajerku i lakierkach włażę w mokrą trawę i siłując
się z martwą materią odwracam znak.

Wniosek - Policjantowi nie chciało się d**** dzwignąć z fotela w
ciepłym autku, chociaż na pewno przejeżdżał tą drogą parę razy, bo
radiowóz był z miejscowego komisariatu.

Ale przecież w Pizdulkowie Dolnym i tak wszyscy wiedzą, że koło
odrapanego domu Kowalczyka, tego z parchatym łańcuchowym psem przy
czerwonej budzie, jest zakręt, na którym można się wysypać lecąc
ponad 82 km/h.



Temat: Złodziej liczy na okup.
UWAGA ZŁODZIEJE!!!

Apel policji

W związku z rosnącą liczbą włamań do domów na tzw. śpiocha policja apeluje o większą ostrożność.Śpioch - czyli włamanie do domu nocą w czasie snu mieszkańców, w prawie połowie przypadków na terenie gminy Wawer miał miejsce na osiedlach Borków, Sadul i Lebiodowa. Najbardziej zagrożone są posesje kilku poziomowe.Złodzieje dostają się do wnętrza po: wyłamaniu, wywarzeniu okna, drzwi balkonowych, bardzo często wchodzą przez drzwi garażowe i nie zamknięte okna. Zachowują się tak, aby nie obudzić domowników.Okradają najczęściej parter domu.

Jak się zabezpieczyć ?

Stosować wszelkie niekonwencjonalne zabezpieczenia, zwłaszcza te, które spowodują hałas podczas włamania.Może to być prosty dzwonek, który uruchomi się po otwarciu drzwi (przerwanie obwodu) albo butelki ustawione na parapecie, które po otwarciu okna spadną na podłogę - budząc domowników.Jeśli posiadamy alarm, koniecznie włączać go na noc. Czujki należy skierować nie na środek pokoju, lecz na okna, drzwi! Zamontować zamki wielowypustowe.Złodzieje omijają domy,w których kraty znajdują się od środka,a nie na zewnątrz okna. Rozmawiać z sąsiadami, którzy w razie zauważenia czegoś podejrzanego zawiadomią policję.Bezcenne są psy - zwłaszcza małe i hałaśliwe.

- Z przesłuchań wynika, że kluczyki od samochodu, dokumenty, torebkę z pieniędzmi, kartę kredytową - pozostawiamy zaraz za drzwiami wejściowymi,na szafce. Jest to częsty zwyczaj domowników. Złodziej o tym wie.Wystarczy jednak zabrać te rzeczy do pokoju, w którym śpimy - radzi podkom.Jacek Szewczyk z Komisariatu Policji w Wawrze. - Dzięki temu złodziej nie tylko nie zyska kluczyków do naszego samochodu, ale także dowodu rejestracyjnego.

O radę, jak ustrzec się przed włamaniem na tzw. śpiocha, można zapytać swojego dzielnicowego lub skontaktować się bezpośrednio z kierownikami rewirów: KP Wawer 812-10-96 lub Falenica 872-90-67





Temat: Jak policja potraktowała kobietę, którą próbowa...
Nie jestem wcale zdziwiona tą sytuacją. W życiu nasza ukochana policja nauczyła mnie jednego - jest to ostatnia instytucja na którą można liczyć w tym kraju. Miałam męża psychopatę - jak mnie okradł powiedzieli, że to sparwa rodzinna - rozwiodłam się, jak mi porwał córkę, pobił nas i prawie mnie przejechał samochodem (przy świadkach na szczęście) to też stwierdzili, że to sprawa rodzinna, ale jak po paru latach dostałam pismo, że policjant mnie pouczał jak powinnam się zachowywać (w stosunku do pokrzywdzonego przeze mnie byłego męża psychopaty)w mieszkaniu, w którym nie mieszkałam, a na dodatek wynajmowałam od pół roku (mam świadków, umowę najmu, itp.) wkurzyłam się do tego stopnia, że napisałam oficjaną skargę do pewnej Pani Komendant szczecińskiego komisariatu. Jakież było moje zdziwienie jak po 2 miesiącach (moich 3 interwencjach telefonicznych) otrzymałam odpowiedź, że ja kłamie, a policjant u mnie był, romawiał i pouczył - dowodem jest to, że on tak mówi. Mój prawnik powiedział, że w tej sytuacji mogę założyć im prawę cywilną. Wnioski - Szanowna Pani, ogromnie mi przykro, że spotkało Panią coś takiego, ale proszę nie liczyć na uczciwość policji i pomoc z ich strony - płonne nadzieje. Nie znaczy to jednak, że nie należy o ww. wartości walczyć - należy jedynie znaleźć odpowiedni sposób. Może właśnie tak - medialnie (to jedyne czego te psy się boją - właściwie ich zwierzchnicy, bo szeregowi policjanci mają tak mało rozumu, że i tak ich to nie obejdzie). Szanowna Pani Redaktor Adamowska - niech Pani nie popuści. Niech Pani nie ogranicza się do zrelacjonowania faktu. Niech się Pani zaangażuje do końca, zrobi dobrą, dziennikarską robotę i wymoże na tych matołach pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich winnych. Wiem, że Pani może.



Temat: ależ fajny dzień mamy dzisiaj co?
taaaak. nockę z 12 na 13 grudnia spędzałem u dziadka przy ulicy mistrzów
plonów. obecnie kardynała Wyszyńskiego. nocował tam tez mój brat chrzestny. no
i rano, dziadek nas budzi i mówi: chłopaki, stan wojenny!
za bardzo nie wiedzieliśmy, o co z tą wojną może chodzić. że niby z kim? ale
człowiek wychowany od dziecka na klosie i czterech pancernych, więc się
specjlanie nie zmartwił. zresztą nie tylko klos i pancerni. tych filmów
wojennych to za komuny było od chlery i ciut. cały czas coś leciało.
siedzimy sobie z dziadkiem, a tu już za oknem ciotka biegnie. o jezu o jezu
woła. pakujta sie chłopaki, do domu trza jechać. z ojcem, matką, coby w ramach
wywózek rodziny nie rozdzielili. poszliśmy zatem, pilnie się na boki
rozglądając za czołgami i karabinami. ale tylko zomowców więcej było. taksówek
na przystanku zadnych. a radio taksi nie działało wtedy. zresztą milicja
nakazała oddać wszystkie nadajniki radiowe. stoimy zatem na przystanku pod
kościłem rocha. na czwórkę czekamy. długo nie nadjeżdżała pamiętam, bo zmarzłem
okrutnie. ale już jedziemy. ciotka z bratem jechali aż na końcowy, na
wiewiórczą, a ja wysiadłem koło akademii medycznej. ciotka nakazała, abym
nigdzie się nie zatrzymując biegiem do domu zdążął. no to lecę. ale patrzę
plakat jakiś wisi na urzędzie wojewódzkim. obwieszczenie. no to się zatrzymałem
i czytam co tam pisze. inni ludzie też się zatrzymują, autobus przejeżdża i
widzę przerażoną twarz ciotki. że niby juz w jakiejś demonstracji biorę udział.
wpadam do domu. i wojna mówię. a ojciec i matka w solidarności byli. ojciec
nawet na jakiegoś delegata wyznaczony, ale zrezygnował. w domu
solidarnościowych gazetek całe stosy. dawaj wszystko teraz w pudła i do piwnicy
znosić. dubeltówkę musisz oddać mówię ojcu. bo broń też kazali na komisariaty
zanieść.
tu anegdotę mam taką, że pewien hobbysta i zbieracz militariów z Choroszczy,
akurat wpierwszych dniach stanu wojennego miał przeprowadzkę do bloku. i całe
swe zbiory zapakował do wersalki. jechał w strachu wielkim, żeby nie pomyśleli
że arsenał gdzieś wiezie.
tak to wyglądało 13 grudnia.

a dziś? w puszczy knyszyńskiej byłem. pod czarną wsią białostocką. dom bez
prądu, a w środku 10 psów. husky i malamuty. jazdy psimy zaprzęgami. i jazdy za
psami na nartach. i strumień czyściutki za oknem. i śnieg z gałezi opadający.
cisza, spokój, raj.



Temat: Kolejne miejsce odzyska przedwojenną świetność
Kolejne miejsce odzyska przedwojenną świetność
Do końca roku zostanie odtworzony zabytkowy skwer na pl. św. Macieja

Łukasz Pałka 18-01-2004, ostatnia aktualizacja 18-01-2004 16:07

Jeszcze w tym miesiącu zostanie ogłoszony przetarg na prace przy
zagospodarowaniu zabytkowego skweru przy placu św. Macieja.

Prace zaczną się na wiosnę i potrwają do końca roku. Na placu ma powstać
fontanna i alejki; będą nowe drzewka, krzewy, ławki, stoliki do gry w szachy,
a nawet toaleta dla psów. W projekcie nie ma jednego - monitoringu terenu. A
za wszystko miasto zapłaci milion złotych.

Skwer ma ponad 9 tys. mkw. powierzchni. W jego centrum zostanie odtworzona
XIX-wieczna fontanna. Okrągły zbiornik będzie miał 12 metrów średnicy, w
środku znajdzie się walec z piaskowca, z którego będzie tryskać woda na
wysokość 8 metrów. Strumień wody będą podświetlać cztery wodoszczelne
reflektory na dnie fontanny. Wokół powstaną nowe alejki o szerokości 4
metrów. Wzdłuż nich co 15-20 metrów będą stały stylizowane latarnie i ławki
oraz stoliki do gry w szachy. Całości dopełni odtworzony pierwotny układ
roślin z XIX wieku. Będą klony, lipy, bluszcze i przeróżne gatunki krzewów.

Skwer będzie otoczony ogrodzeniem o wys. 1,2 m, również wzorowanym na XIX-
wiecznym. Tam, gdzie alejki połączą się z chodnikami powstaną furtki. Na
skwerze miejsce dla siebie znajdą wreszcie psy, dla których wyznaczono 24
mkw. na toaletę ogrodzoną drewnianą palisadą.

Projekt nie zakłada jednak instalacji kamer, które monitorowałyby teren. -
Podejrzewam, że będę miał tu dużo pracy - mówi Andrzej Janusz, strażnik
osiedlowy. - Co prawda teren będzie oświetlony, ale to za mało. Obawiam się,
że wszystko zostanie szybko zniszczone. Monitoring jest niezbędny - twierdzi.

- Będzie ogrodzenie, oświetlenie, a niedaleko jest komisariat - mówi
Mieczysław Popławski, dyrektor Zieleni Miejskiej. - Ale rozważymy
zamontowanie monitoringu - zapowiada.




Temat: Czas slumsów w Krakowie?
Zdecydowanie uważam za korzystniejsze grupowanie slumsów w obrębie jednego
miejsca. Wolałbym "towarzystwo" slumsów 1km od bloku niż "biedną" rodzinę (co za
eufemizm !!!) mieszkającą w tej samej klatce schodowej.
Kto będzie zamiatał pety i mył plwociny ?!?!
Kto będzie pokrywał zaległości w opłatach ?!?
Tak tak nie miasto tylko wspólnota mieszkańców !!!!
A żeby wspólnota mogła się ich pozbyć - miasto musi "wkręcić" ich komuś innemu.

Przykro mi ale nie można pomóc ludziom którzy nie chcą pomóc sobie sami.
Slumsy należy wybudować w połowie drogi pomiędzy Krakowem a Skawiną. (tam gdzie
grunt najtańszy). Zapewnić komunikację z najgorszych autobusów w MPK (szkoda
remontować innych). Ostatni autobus powinien kursować o 21.00. Otwrzyć tam
cztery komisariaty policji. I będzie spokój.

Rozpraszanie slumsów skończy się tak że "normalni" ludzie zaczną się masowo
wyprowadzać z dzielnic o większym stężeniu "biedy" (np. tam gdzie mieszkania
miasto kupi taniej- np gdzieś w n.hucie). Ceny mieszkań spadną - miasto kupi ich
więcej. I w perspektywie otrzymamy slumsy w centrum miasta i nieszczeście tych
którzy nie wyprowadzą się w porę i nikt nie kupi od nich mieszkania za cenę
pozwalającą na przeprowadzkę.

Ludzie, apeluję do waszego rozumu, nie kierujcie się uczuciami i skrzywionym
humanizmem. Chcecie pomóc "biednym" rodzinom to zamiast budować im mieszkania
pomóżcie im zarobić. Niech sprzątają, grabią trawniki, zbierają psie kupy,
malują fasady, myją przystanki, autobusy, sortują odpady - cokolwiek. To dużo
tańsze niż robienie prezentów z mieszkań komunalnych a człowiek który ma pracę,
zarabia na rodzinę i mieszkanie, ma poczucie własnej wartości, widzi że pracując
podnosi standard życia, jego życie ma jakiś sens. Zamiast kosztownej jałmużny
dajcie im szanse na normalność. Ci którzy dla społeczeństwa są straceni - nie
zmienią się przez zamieszkanie w spokojnym sąsiedztwie. Takich lepiej zgromadzić
na uboczu - bo tam łatwiej mieć na nich oko - a i szkód będzie mniej. Bo
"polaka" cudzy sukces kłuje w oczy.




Temat: Mieszkańcy pytają, radny Stachera odpowiada
Akcja Uwaga! Pies

Zgodnie z zapowiedzią tym razem obszerniejsza informacja na temat wznowionej w
październiku akcji Uwaga! Pies. Dla przypomnienia publikujemy również podjętą w
ramach poprzedniej akcji uchwałę określającą, jakie obowiązki mają właściciele
psów na terenie naszego miasta. Uchwała ta stanowi prawo miejscowe i jako takie
musi być przestrzegana przez mieszkańców.

O tym, czemu służyć ma akcja, pisałam w poprzednim numerze gazety „Co
słychać?”. W międzyczasie zainteresowały się akcją inne gazety, m.in. „Życie
Warszawy” i „Echo Podwarszawskie” i tam można było również znaleźć informacje
na jej temat. To zainteresowanie wynika nie tylko z tego, że problem jest
ostatnio głośny. Jest raczej próbą poszukiwania skutecznych rozwiązań, które
można byłoby rozpowszechnić w innych miejscach, przynajmniej do czasu
stosownych zmian w polskim prawie.
Dzisiaj chcę przypomnieć, jakie działania były i są prowadzone w Ząbkach w
ramach akcji Uwaga! Pies oraz zapoznać Państwa z nowymi propozycjami.
Komisja Społeczna Rady Miasta, która jest pomysłodawcą akcji, jest również jej
koordynatorem. Odpowiada za informowanie Państwa o akcji we wszelki możliwy
sposób np. na łamach gazet, poprzez komunikaty na mieście i w czasie spotkań z
mieszkańcami. Jest organizatorem poszczególnych przedsięwzięć w ramach akcji.
Jest też swego rodzaju adresem, pod który możecie Państwo zgłaszać uwagi i
sugestie.
Komisariat Policji w Ząbkach wykonuje najważniejszą pracę w terenie.
Interweniuje po otrzymaniu zgłoszenia od Państwa. I oczywiście zawsze tam,
gdzie policyjny patrol – pieszy lub samochodowy – stwierdzi, że pies trzymany
jest na posesji lub wyprowadzany na spacer w sposób niewłaściwy, czyli mogący
stwarzać zagrożenie dla innych. Wszelkie nieprawidłowości karane są mandatem.
Miejski Zakład Komunalny i Urząd Miasta odpowiadają za usunięcie z ulicy
wszystkich psów bezpańskich każdorazowo zgłoszonych przez Państwa i
dostarczenie ich do schroniska oraz przeprowadzenie raz w roku przed zimą na
terenie całego miasta zorganizowanej akcji wyłapywania takich psów i również
odwiezienie ich do schroniska. W tym celu MZK ma podpisaną umowę z lecznicą i
schroniskiem dla zwierząt w Wołominie. Jeśli okaże się, że w ten sposób trafi
do schroniska pies, który ma właściciela, to właśnie właściciel zostanie
obciążony kosztami interwencji.
Każdy posiadacz psa w naszym mieście zobowiązany jest co roku zapłacić podatek
od psa w wysokości 20 zł. Przy tej okazji Urząd wydaje właścicielom
identyfikatory dla psów – każdy pies przebywający poza swoją posesją musi mieć
taki identyfikator.

W tym roku pojawią się nowe działania w ramach akcji Uwaga! Pies. Przedstawię
Państwu dwa z nich.
Pierwsze to tzw. mapa miejsc niebezpiecznych, w których najczęściej spotyka się
psy biegające luzem – wypuszczone przez bezmyślnych właścicieli z podwórka,
żeby mogły się wybiegać lub psy niewłaściwie wyprowadzane na spacery – bez
smyczy i kagańca. Ma ona obejmować wszystkie miejsca, w których nagminne jest
ryzyko pogryzienia przez psa. Miejsca te będą częściej kontrolowane przez
policję. Liczymy na pomoc mieszkańców w opracowaniu takiej mapy – informacje na
temat miejsc niebezpiecznych prosimy zgłaszać do Biura Rady Miasta – tel. 781
68 14 wew. 18 (w godzinach pracy Urzędu).
Kolejne duże przedsięwzięcie polegać będzie na zorganizowaniu we wszystkich
ząbkowskich szkołach szkoleń dla dzieci i młodzieży na temat tego, jak zachować
się w sytuacji zagrożenia lub ataku ze strony psa. Obecnie Komisja Społeczna
jest na etapie zbierania potrzebnych informacji od szkół. Następnie przekażemy
je Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie, która przeprowadza takie
szkolenia. Liczymy na to, że odbędą się one w listopadzie oraz, że uda nam się
zorganizować takie szkolenia również dla osób dorosłych, także dla chętnych
mieszkańców naszego miasta. Jeśli taka możliwość się pojawi, poinformujemy
Państwa. W tym przypadku wszystko zależy od... policyjnego psa, który bierze
udział w szkoleniu. Od jego dyspozycyjności i – nazwijmy to – mocy
przerobowych. Właśnie ze względu na niego, na przykład, grupa uczestników
jednorazowo nie może przekraczać 40 osób. Ale jest o co zabiegać, stawką może
być przecież ludzkie życie. Tak jak w przypadku 9-letniej dziewczynki, o której
pisały ostatnio gazety: atak psa przeżyła tylko dlatego, że była nauczona, jak
się w takiej sytuacji zachować.

Apelując o maksimum rozwagi i odpowiedzialności w tym temacie, pozostaję z
szacunkiem
przewodnicząca Komisji Społecznej Małgorzata Stachera




Temat: co jemy w wietnamskich barach szybkiej obsługi
artykul z WP

Przerażające: jedliśmy psinę, kocinę, gołębinę... WP 2003-01-16 (06:51)

W barach i restauracjach z orientalną kuchnią serwowano dania z domowych
zwierząt - psów i kotów. Zwierzęta przez kilka miesięcy skupowali Wietnamczycy
w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego. Mięso trafiało do wietnamskich budek na
Stadionie Dziesięciolecia, a także na stoły restauracji specjalizujących się w
kuchni wietnamskiej.

Handlarze okrutnie znęcali się nad zwierzętami. Narzędzia, którymi się
posługiwali to: młotek, siekiera i drewniane pałki. Żeby mięso było smaczne i
łatwo odchodziło od kości, przed zabiciem psy były trzymane w workach i bite.
Koty były rozciągane tak, aby pękł im kręgosłup.

Wietnamczykami, którzy w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego przez kilka
miesięcy skupowali psy i koty, zabijali je i sprzedawali barom z kuchnią
orientalną, zajęła się prokuratura. O aferze poinformowali dziennikarze Życia
Warszawy oraz TVN24.

Dziennik opisuje w czwartek szczegółowo cały proceder. Zwierzęta mordowano w
małym pomieszczeniu gospodarczym w Cząstkowie Polskim, wsi w okolicach Nowego
Dworu Mazowieckiego. Policjanci, którzy wkroczyli do pomieszczenia, zastali
przerażający widok: ciała martwych zwierząt leżące w starej zardzewiałej
lodówce, wokół kałuże zakrzepłej krwi wymieszanej z sierścią, a na środku pień
z wbitą siekierą. Znaleziono też sznurki, na których oprawiano setki zwierząt.
Ile? Tego nikt dokładnie nie wie.

Z dziennikarskiego śledztwa wynika, że Wietnamczycy skupowali zwierzęta, a
także kradli je mieszkańcom okolicznych wiosek, m.in. Brzozówki i Aleksandrowa.
Pomagali im mieszkańcy. Dziś sami przyznają, że skup prowadzony był na masową
skalę.

“ Sąsiedzi kradli sobie nawzajem zwierzęta, a potem sprzedawali je
obcokrajowcom” - opowiada jeden z mieszkańców wsi, zastrzegając sobie
anonimowość.

” Za średniego, dobrze utrzymanego psa można było dostać ok. 30 zł „ -
dodaje. ” Ludzie chętnie zgadzali się sprzedawać zwierzęta, bo to był łatwy
zarobek. Wychowanie psa lub kota w gospodarstwie niewiele ich kosztowało, a
zwierzęta szybko się rozmnażały” - mówi.

“ To przerażające! Już od kilku miesięcy docierały do nas sygnały, że coś
takiego ma miejsce. Nie mogliśmy jednak złapać nikogo na gorącym uczynku.
Oprawcy będą musieli za to zapłacić” - mówi Joanna Nadgórna z Towarzystwa
Opieki nad Zwierzętami. ” Dlatego skierowaliśmy sprawę do Prokuratury Krajowej”.

Sprawę bada też prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim. Policji udało się
zatrzymać jednego z Wietnamczyków. ” Przebywał w Polsce nielegalnie” - mówi
podinspektor Bogdan Skopczyński z komisariatu w Nowym Dworze. ” Ci ludzie nie
tylko mordowali zwierzęta, ale też nielegalnie wyrabiali spirytus z ryżu.
Mięso, które znaleziono w Cząstkowie, wkrótce będzie zutylizowane przez
powiatowego lekarza weterynarii”.

Jak ustaliła policja, klientami psiej rzeźni byli głównie właściciele
wietnamskich budek na Stadionie Dziesięciolecia, ale zdarzało się też, że
kupowali je szefowie warszawskich restauracji, które specjalizują się w
wietnamskiej kuchni.

W Polsce prawo nie dopuszcza spożywania mięsa psów i kotów. Zwierzęta te nie
podlegają stosownym badaniom weterynaryjnym i ryzyko zarażenia się np.
śmiertelną włośnicą jest bardzo duże.

Najczęściej mięso psów i kotów dodawane jest do potraw mielonych np. sajgonek.
Może też zastępować cielęcinę lub wieprzowinę. Afera w Nowym Dworze nie jest
odosobnionym przypadkiem. Podobna sytuacja miała miejsce dwa lata temu. Wyszło
na jaw, że Wietnamczycy ze Stadionu Dziesięciolecia podają mięso z gołębi.
Ptaki były łapane na ulicy, a następnie sprzedawane na bazarach.

Na targu w Falenicy sprzedawano je po 4 zł za sztukę. Strażnicy miejscy, którzy
kontrolowali wówczas budki na stadionie, odkryli, że właściciel jednej z nich
przechowywał kilkadziesiąt gołębi. Wszystkie ptaki były zarażone salmonellą,
miały ropnie oczu i zarobaczone przewody pokarmowe. (an)




Temat: Wietnamce, czyli gdzie jest Ku Klux Klan
Wietnamce, czyli gdzie jest Ku Klux Klan
Uwazajmy na jedzonko w wietnamskich barach :-)
> patrz tekst poniżej:
>
> Przerażające: jedliśmy psinę, kocinę, gołębinę...
>
> WP 2003-01-16
> (06:51)
>
>
> W barach i restauracjach z orientalną kuchnią serwowano dania
z domowych
> zwierząt - psów i kotów. Zwierzęta przez kilka miesięcy
skupowali
> Wietnamczycy w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego. Mięso
trafiało do
> wietnamskich budek na Stadionie Dziesięciolecia, a także na
stoły
> restauracji specjalizujących się w kuchni wietnamskiej.
>
> Handlarze okrutnie znęcali się nad zwierzętami. Narzędzia,
którymi się
> posługiwali to: młotek, siekiera i drewniane pałki. Żeby mięso
było smaczne
> i łatwo odchodziło od kości, przed zabiciem psy były trzymane
w workach i
> bite. Koty były
> rozciągane tak, aby pękł im kręgosłup.
>
> Wietnamczykami, którzy w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego
przez kilka
> miesięcy skupowali psy i koty, zabijali je i sprzedawali barom
z kuchnią
> orientalną, zajęła się prokuratura. O aferze poinformowali
dziennikarze
> Życia Warszawy oraz TVN24.
>
> Dziennik opisuje w czwartek szczegółowo cały proceder.
Zwierzęta mordowano w
> małym pomieszczeniu gospodarczym w Cząstkowie
> Polskim, wsi w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego.
Policjanci, którzy
> wkroczyli do pomieszczenia, zastali przerażający widok: ciała
martwych
> zwierząt leżące w starej zardzewiałej lodówce, wokół kałuże
zakrzepłej krwi
> wymieszanej z sierścią, a na środku pień z wbitą siekierą.
Znaleziono też
> sznurki, na których oprawiano setki zwierząt. Ile? Tego nikt
dokładnie nie
> wie.
>
> Z dziennikarskiego śledztwa wynika, że Wietnamczycy skupowali
zwierzęta, a
> także kradli je mieszkańcom okolicznych wiosek, m.in.
Brzozówki i
> Aleksandrowa. Pomagali im mieszkańcy. Dziś sami przyznają, że
skup
> prowadzony był na masową skalę. Sąsiedzi kradli sobie nawzajem
zwierzęta, a
> potem sprzedawali je obcokrajowcom? - opowiada jeden z
mieszkańców wsi,
> zastrzegając sobie anonimowość.
> Za średniego, dobrze utrzymanego psa można było dostać ok. 30
zł - dodaje.
> Ludzie chętnie zgadzali się sprzedawać zwierzęta, bo to był
łatwy zarobek.
> Wychowanie psa lub kota w gospodarstwie niewiele ich
kosztowało, a zwierzęta
> szybko się
> rozmnażały? - mówi.
>
> To przerażające! Już od kilku miesięcy docierały do nas
sygnały, że coś
> takiego ma miejsce. Nie mogliśmy jednak złapać nikogo na
gorącym uczynku.
> Oprawcy będą musieli za to zapłacić -
> mówi Joanna Nadgórna z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Dlatego
> skierowaliśmy sprawę do Prokuratury Krajowej.
>
> Sprawę bada też prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim.
Policji udało się
> zatrzymać jednego z Wietnamczyków. Przebywał w Polsce
nielegalnie - mówi
> podinspektor Bogdan Skopczyński z
> komisariatu w Nowym Dworze. Ci ludzie nie tylko mordowali
zwierzęta, ale też
> nielegalnie wyrabiali spirytus z ryżu. Mięso, które znaleziono
w Cząstkowie,
> wkrótce będzie zutylizowane przez
> powiatowego lekarza weterynarii.
>
> Jak ustaliła policja, klientami psiej rzeźni byli głównie
właściciele
> wietnamskich budek na Stadionie Dziesięciolecia, ale zdarzało
się też, że
> kupowali je szefowie warszawskich restauracji, które
specjalizują się w
> wietnamskiej kuchni.
>
> W Polsce prawo nie dopuszcza spożywania mięsa psów i kotów.
Zwierzęta te nie
> podlegają stosownym badaniom weterynaryjnym i ryzyko zarażenia
się np.
> śmiertelną włośnicą jest bardzo duże.
>
> Najczęściej mięso psów i kotów dodawane jest do potraw
mielonych np.
> sajgonek. Może też zastępować cielęcinę lub wieprzowinę. Afera
w Nowym
> Dworze nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobna sytuacja
miała miejsce dwa
> lata temu. Wyszło na jaw, że Wietnamczycy ze Stadionu
Dziesięciolecia podają
> mięso z gołębi. Ptaki były łapane na ulicy, a następnie
sprzedawane na
> bazarach.
>
> Na targu w Falenicy sprzedawano je po 4 zł za sztukę.
Strażnicy miejscy,
> którzy kontrolowali wówczas budki na stadionie, odkryli, że
właściciel
> jednej z nich przechowywał kilkadziesiąt gołębi. Wszystkie
ptaki były
> zarażone salmonellą, miały ropnie oczu i zarobaczone przewody
pokarmowe.
> (an)




Temat: Dwa razy przejechał człowieka
Dwa razy przejechał człowieka
Dwa razy przejechał człowieka

Mieszkańcy Zębowic [opolskie] są wstrząśnięci makabrycznym wypadkiem, do
którego doszło we wsi w środę wieczorem.

Minęła godzina 21.30, kiedy Emil Nowak stojący pod swoim domem z sąsiadami
zobaczył coś, czego nie zapomni do końca życia.
- Patrzę, a tu zza zakrętu od strony lasu wyjeżdża szary golf i pędzi
środkiem ulicy - opowiada Nowak. - Mówię do sąsiadów, żeby zobaczyli,
co ten wariat robi, a zaraz potem trzasnął w tego rowerzystę. Chwilę
wcześniej nawet o nim rozmawialiśmy, bo widzieliśmy, jak jedzie prawą
stroną przy krawężniku, trzymając na smyczy psa biegnącego obok roweru po
chodniku.

Józef M. miał 43 lata. Jechał na pole, aby płoszyć dziki, które niszczyły mu
uprawy.
- To był ostatni dzień, kiedy miał je płoszyć i w czwartek chciał zacząć
kosić zboże - mówi ze łzami w oczach krewna Józefa M. - Taki dobry
człowiek i tak skończył przez jednego wariata. Musiał był pijany, bo
porządny człowiek tego by nie zrobił.
Świadkowie wypadku oceniają, że auto, które potrąciło rowerzystę, jechało co
najmniej z prędkością 80 kilometrów na godzinę. W tym
miejscu zaczyna się ograniczenie prędkości do 40 km/h.
- Kiedy golf wjechał na rowerzystę, to rozległ się taki huk, jakby jakaś
przyczepa z blachą wpadła w dziurę - opowiada Emil Nowak. - Ten
nieszczęśnik poleciał do góry, aż pod druty elektryczne, chyba z pięć metrów
i spadł na głowę na asfalt. Od razu wiedzieliśmy, że nie żyje...
Samochód nie zatrzymał się jednak, ale z rozbitą szybą pojechał w kierunku
centrum wsi. Dojechał do najbliższego skrzyżowania, tam
zawrócił i ruszył z powrotem.
- Jak usłyszałem huk, to pomyślałem, że wystrzeliła komuś opona, więc
podleciałem do furtki i zobaczyłem to auto, jak nawraca na
skrzyżowaniu i rusza z powrotem - mówi Marian Stanczok. - Miał potrzaskaną
szybę, wgięty słupek z lewej strony i kierowca jechał z głową
wysuniętą w prawo, żeby cokolwiek widzieć. Auto było na niemieckich blachach
z Bielefeldu. Najechało na tego człowieka na drodze i aż
podskoczyło, chyba na pół metra w górę.
- Jak dojeżdżał do roweru, to zwolnił, ale potem znowu dodał gazu i wtedy po
nim przejechał - dodaje Nowak.
Kierowca nie zatrzymał się i odjechał w kierunku Dobrodzienia. W lesie
stracił jednak panowanie nad samochodem i wjechał do rowu. Tam
porzucił auto i uciekł.
- Tutaj samochody tak pędzą, że strach wypuszczać dzieci z podwórka - dodaje
Monika Stanczok. - Rozpędzają się w lesie, wpadają do wsi i
jadą tak szybko, że czasami zdąży się zauważyć tylko kolor auta. To
ograniczenie do czterdziestki, które jest w tym miejscu, mają gdzieś.

Jadąca do wypadku policja z Dobrodzienia znalazła rozbite auto, a w nim
dokumenty wozu i kierowcy - 37-letniego mieszkańca Niemiec
pochodzącego z Kadłuba Turawskiego.
- W czwartek o godzinie 8.30 na Komisariat Policji w Dobrodzieniu zgłosił
się kierowca golfa, ale odmówił składania wyjaśnień - informuje
komendant powiatowy policji w Oleśnie, podinspektor Kazimierz Baran. -
Badanie alkomatem nie wykazało w jego organizmie alkoholu, ale
pobrano mu krew do badań. Mężczyzna został zatrzymany.
Kierowcy, który spowodował wypadek po pijanemu albo uciekł z miejsca
tragedii, grozi do 12 lat więzienia